Piszę Twoje imię. Dwie sylaby. Dwie samogłoski. Twoje imię sprawia, że rośniesz, jest większe od Ciebie. Usnąłeś w kącie; Twoje imię Cię budzi, kiedy je piszę. Nie mógłbyś się nazywać inaczej. Twoje imię to cały Ty, Twój smak, Twój zapach. Zawołany innym, znikasz. Piszę je. Twoje imię.
sobota, 26 listopada 2011
sobota, 19 listopada 2011
na głos nie wypowiem, że tęskniłam gdy nie było Cię... trochę za długo.
potrzebuje uczucia. chociaż troszkę. nie w słowach, ale gestach. w ruchu dłoni, która poprawia spadający na oczy kosmyk włosów.
czy w takim zaborczym objęciu i spojrzeniu mówiącym: nie oddam Cię nikomu.
czy w takim zaborczym objęciu i spojrzeniu mówiącym: nie oddam Cię nikomu.
odległość boli. wybacz.
środa, 16 listopada 2011
środa, 9 listopada 2011
pomyśl.
Zostańmy przyjaciółmi.
Brzmi znajomo? Pewnie wielu z nas usłyszało to w swoim życiu, niektórzy niejednokrotnie. Zdanie, które przekreśla wszystko. Jak do cholery możemy zostać przyjaciółmi, skoro będąc w związku musieliśmy nimi być. Inaczej nie miałby większego sensu. Pozostać... owszem. Ale zostać? Czy ktokolwiek zastanawiał się nad znaczeniem słów, które sam wypowiada?
niedziela, 6 listopada 2011
Want.
I don't ask far. Can't ask for anything. Yes, I don't have the right to ask for nothing. I would like... This is a better word. So, I would like you to be. He was by me in the rain and a blazing sun. He was by me when I smile brightens up my face and when tears are flooding eyes. Just like this. With the mug of the coffee, stubble and blue eyes. You to be. Be.
sobota, 5 listopada 2011
•••/--/••/•/•-•/-•-•//
A jeśli któregoś dnia wyjdę z domu i już nie wrócę,
czy dla kogoś świat stanie na chwilę w miejscu?
środa, 2 listopada 2011
spowiedź kata.
każdy ma w sobie kogoś, kogo za wszelką cenę nie chce ujawniać światu. to swoista tajemnica, pilnie strzeżona przed otoczeniem. to cień, skrywany w świetle dnia, wychodzący w mrokach nocy. ta osoba w nas tkwi, nieustannie. nadchodzi dzień, kiedy bardzo potrzebuję wyjść, pokazać swe oblicze. niektórzy z nas na to pozwalają. otwierają kłódkę założoną na drzwi opiewane napisem pod żadnym pozorem nie otwierać, bestia łapie pierwsze oddechy świeżego powietrza. kolejny raz od nas zależy czy zawładnie nami całkowicie, czy wepchniemy ją ponownie w głąb siebie. każdy ma w sobie zło, nie każdy chce z nim walczyć. czasami robimy rzeczy, o których normalnie nawet byśmy nie pomyśleli, do których nie bylibyśmy zdolni.
morderstwo, zabójstwo, wyrok śmierci, egzekucja.
mocne słowa, przeczytane dudnią echem w naszym umyśle. czy ktokolwiek z nas pomyślałby, że się do tego kiedykolwiek dopuści? bywamy lunatykami, którzy otwierają drzwi tajemnicy własnego JA, a później z przerażeniem obserwują efekty pracy swoich - niestety własnych rąk. ale jesteśmy ludźmi, obdarzono nas poczuciem winy i umysłem zdolnym naprawiać popełnione błędy. jesteśmy ludźmi, którzy boją się, a strach oznacza, że wiedzą ile mają w swoim życiu do stracenia, jeżeli kłódka siły okaże się zbyt słaba. wierzę, że jesteśmy ludźmi, którzy walczą ze sobą zanim podejmą niezwykle ważne decyzje.
miałam zrozumieć i pogodzić się sama ze sobą. wiem.
próbuję. uwierz mi - próbuję.
bardziej, o wiele silniej i intensywnej niż walczę z obgryzaniem paznokci.
ale musiałam.
czasem pewnie słowa trzeba wyrzucić z siebie, gdzieś w eter, by oczyścić umysł i być może wstać, otrzepać się i iść dalej. po prostu dalej przed siebie.
każdy ma w sobie kogoś, kogo za wszelką cenę nie chce ujawniać światu.
niezmiernie cieszę się, że ja mam także i Ciebie - kogoś, kogo chcę pokazywać światu codziennie.
naprawdę staram się być silna, naprawdę...
Podsumowując krótko.
Październik okazał się najgorszym miesiącem w tym roku, w tym życiu, w tym stuleciu.
Dla mnie, mnie, mnie, mnie, eech.
Subskrybuj:
Posty (Atom)