niedziela, 30 stycznia 2011
A ja wciąż tylko wspominam.
Siedzę w ciemnym pokoju, specjalnie zgasiłam światła, z głośników wydobywa się Woodstockowe Hey z 2004 roku. Mam ciarki na rękach. Z oczy płyną mi łzy. Głupia, pomyślicie. Może i macie racje, ale szczęśliwa. Nie byłam wtedy na Przystanku, ale gdy oglądam filmy z tamtego okresu to czuję jakbym uczestniczyła w nim razem z nimi. Widzę Kasię, która wchodząc na scenę zaczyna ocierać łzy. Słyszę gdy mówi: Słuchajcie, chciałam powiedzieć, że jest to bez żadnych wątpliwości najbardziej spektakularna impreza w tym kraju, i być może rock nie jest, w ogóle muzyka alternatywna szeroka pojmowana, nie jest zapraszana na salony, ale na żadnym salonie, nie ma miejsca taka sytuacja jak tutaj, i myślę, że nie wolno pozwolić na to, żeby odebrano wam i nam możliwość tego rodzaju spotkań. I być może wielu z was, którzy nigdy nie uczestniczyli w tej, tego typu imprezie, nazwie mnie zwykłym brudasem, który pewnie na dodatek jeszcze ćpa i uprawia tam wolną miłość. Nazwijcie, nadajcie mi własne miano, uwierzcie stereotypom. Pokłonie się wam nisko, ubrana w zniszczoną koszulkę, krótkie spodenki i trampki na nogach, z pozostawionym gdzieniegdzie błotem na włosach. Puknę się w czoło i skoczę w tłum pięknych, brudnych i szczęśliwych ludzi, by bawić się razem z nimi. Tam przybywa złota młodzież, złota Polska młodzież moi Państwo! I wierzę w to bezgranicznie. A wam nie mam zamiaru się z niczego tłumaczyć.
piątek, 28 stycznia 2011
Śniłeś mi się..
Śniłeś mi się dzisiaj Piotrusiu, miałeś takie zmierzwione, blond włosy.Wyciągałeś rękę i uśmiechałeś się. Nie wiedziałam czy złapać za nią i uciec razem z Tobą.
W świat baśni i fikcji.
Śniłeś mi się dzisiaj Piotrusiu, miałeś takie wesołe, żywe oczy.
Mówiłeś coś i śmiałeś się. Nie wiedziałam czy mogę śmiać się razem z Tobą.
Może mój śmiech jest inny.
Śniłeś mi się dzisiaj Piotrusiu, miałeś taką brudną twarzyczkę aniołka.
Unosiłeś się w powietrzu i goniłeś swój cień. Nie wiedziałam czy biegać razem z Tobą.
Może ja się nigdy nie uniosę.
W końcu stanąłeś na oknie i spojrzałeś błagalnie.
Powiedziałeś, że jeśli nie dziś, to dasz sobie spokój.
Stchórzyłam.
Już nigdy się nie pojawiłeś.
Czy pokochałeś inną dziewczynkę Piotrusiu Panie?
odnalazłam w internecie, przez przypadek, a może bardziej dzięki Agnieszce swoje stare opowiadania
śmiesznie się czyta niektóre z nich, są takie... dziecięce, ale ileż ja lat miałam gdy to założyłam, może z 11-12. więc wybaczam sobie. ten hm. wiersz? o ile można ową twórczość tak nazwać, wyjątkowo po latach mi się spodobał.
a swoją drogą, myślę, żeby nabazgrać na ścianie takiego Piotrusia, mam już kilka szkiców, co o tym myślicie?
czwartek, 27 stycznia 2011
moje serce coraz bardziej nie chce grać.
W dzisiejszy wieczór mogę dosłownie utożsamiać się z tą piosenką. Ba, nie tylko w dzisiejszy. Ostatnimi czasy życie daje mi ładnego kopa emocjonalnego. Tak bardzo czuję się obca wśród tych czasów, odczuwam to każdego dnia, z każdą godziną coraz silniej. Gdyby tylko móc się cofnąć, do czasów lat '80, móc wszystko przeżyć to, co dziś mogę jedynie oglądać. Móc czuć, słyszeć, być. Dziwne pragnienie, wiem. Przecież jest era komputerów, internetu, globalna wioska, gdzie tam do tamtych czasów. Ale ja... ja się tutaj nie czuję, ja nie pasuje. Odetnijcie mi internet, zabierzcie laptopa, weźcie lustrzankę. Oddam cały sprzęt turystyczny o jakim nie śniło się wcześniej. Wejdźcie do mnie i wyjdźcie z każdym gadżetem tych czasów, jaki posiadam. Po prostu to weźcie, ale... dajcie mi żyć w tamtych czasach. Czy proszę o zbyt dużo?
Czuję się chora, choruję na wiek XXI.
poniedziałek, 24 stycznia 2011
jesteś napadem szaleństwa chwilowym, co zdarza się w jednej z tych sekund przed snem.
Odkryłam,
że Nasza muzyka boli mnie bardziej,
niż Jego twarz na fotografii.
Już wiem, że nie dotyka się pewnych folderów na zapomnianej mp3,
o 3.30 w nocy, leżąc samotnie w łóżku.
Zwłaszcza gdy sen nie chcę przyjść.
środa, 19 stycznia 2011
poniedziałek, 10 stycznia 2011
"Powietrze pachnie jak malinowa mamba..."
I jakby w niebycie...
taka jeszcze szczęśliwa,
taka pełna radości,
taka wyprzytulana przez czerwono/żółto/czarnych ,
taki kop emocjonalny,
który uniósł mnie wysoko, aż na falę muzykowania Jelonkowego w studiu TVP
ale...
zupełnie nie poznaje siebie,
a przede wszystkim swoich czynów.
czwartek, 6 stycznia 2011
Wiesz, kiedyś zabłądziłam w snach, bo szukałam tam Ciebie...
Macie takich wokalistów, których jak słuchacie, to przechodzą was ciarki po całym ciele, trzęsiecie się jak osika, włosy stają wam dęba? Do których potraficie wrócić po długim czasie niesłuchania i już przy pierwszych dźwiękach czujecie jakbyście wrócili do domu, do ramion matki? Macie zespoły w trakcie których słuchania płaczecie, nie wstydząc się tego? A w trakcie koncertu nie tylko bawicie się świetnie, ale potraficie przystanąć przy wolniejszym utworze i zastanowić się, odpłynąć, patrzeć w niebo i ze łzami w oczach śpiewać razem z wokalistą? Takie, które nie tylko wywołują uśmiech na twarzy, ale także smutek, po wgłębieniu się w muzykę i tekst? Macie...?
Mnie od najmłodszych lat towarzyszy w życiu Dżem. Z początku jedynie śpiewałam, kręcąc się w kółko, nie rozumiejąc o czym śpiewam, później fascynacja nie pozwalała mi słuchać go wśród innych ludzi, był moją pilnie strzeżoną tajemnicą, bowiem z każdym utworem ja przeżywałam wewnętrzne uniesienie, wchodziłam w stan upojenia, katharsis. Następnie nie mogłam pogodzić się ze śmiercią, z odejściem Ryśka, zupełnie jakby był moją własnością, chciałam go usłyszeć, zobaczyć, chciałam go dotknąć, usłyszeć, na żywo. Dlatego Dżem znienawidziłam. Dzisiaj... dzisiaj powróciły każde emocje, dzisiaj są ciarki, są łzy, jest uśmiech i śpiewanie, patrząc w niebo. Dziś jest wciąż to samo pragnienie przeniesienia się w czasie, ale ujrzenia go jedynie na ostatniej Rawie. Jednak z wyznaczoną ceną za to marzenie. Dziś jest róża na grobie i podziękowanie. Dziś... dorosłam do tego zespołu.
Jeśli macie chwilę w swoim pędzącym życiu, kliknijcie w powyższy link, zatrzymajcie się na chwilę i wsłuchajcie. To są dźwięki, w których brak fałszu, zakłamania. Brak w nich obłudy, tekstów dla pieniędzy. Wiele w nich bólu, strachu, prośby o miłość, szczerości. Może po przesłuchaniu uświadomicie sobie, że wasze życie w pośpiechu dąży donikąd, a może wręcz przeciwnie, osiągnęliście to, czego Riedel nie potrafił... czego z tego miejsca, życzę wam z całego mojego, kurczącego się z emocji i dreszczy serduszka.
sobota, 1 stycznia 2011
Oddech po raz drugi, lub jego brak.
A wiecie jak to jest wstrzymywać powietrze każdego dnia? Czekać na chwilę, gdy będzie się mogło znów go zaczerpnąć? Będzie się mogło złapać go pełne płuca?
Ja wiem.
Tak długo wyczekiwałam, aż nadszedł moment, widziałam już powierzchnię wody, spokojnie czekałam na wypłynięcie ponad nią. W końcu wynurzyłam się, zachłannie chciałam złapać powietrze...
Wiecie jak to jest, gdy to co wydawało nam się rzeczywistością okazuje się zupełną fikcją?
Nie złapałam oddechu, nadal się dusze. Choć w innym miejscu, w innym kraju, w innej przysłowiowej wodzie...
Ja, naiwna.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




