poniedziałek, 29 sierpnia 2011

jestem kiepska w byciu ważną.

- Jak się zdobywa Zytę?
- Nie ma na to gotowej recepty.
- No ale jaki on był, że cię zdobył?
- On? Czemu nie wypowiadasz imienia?
- Bo oboje wiemy o kogo chodzi. Więc?
- Trzeba być. Przede wszystkim trzeba być. 
I pozwolić mi uciekać, dać mi wolność 
lub biec tak szybko razem ze mną.
- Nie potrafię być.
- Nie oczekuję tego od ciebie.
- Wiem.




rozmowa z dokładnie 14 lutego, kiedy oboje nie mieliśmy pojęcia, że oczekiwania zmienią lekko swój pierwotny kierunek. 
miło takie rzeczy mieć w głowie, miło czasem mieć za dobrą pamięć.
a przede wszystkim, jak na razie idzie Ci całkiem nieźle BYCIE.
:)



sobota, 20 sierpnia 2011

proszę Pana, proszę Pana, miałam bluzkę z Pokemonami!

Nie, tu zupełnie nie chodzi o miejsce.
Mogłoby to być gdziekolwiek, Pcim Dolny też jest pewnie wart obejrzenia.
Nie, tu zupełnie nie chodzi o czas.
Mogłoby to być kiedykolwiek indziej, sierpień jest miesiącem jak każdy inny.
Nie, tu zupełnie nie chodzi o porę.
Mogłoby to być w każdą inną, lato i tak nas nie rozpieszcza.
Nie, tu zupełnie nie chodzi o...
...właściwie chodzi tylko o...


Czy widząc morze po 7 latach zachowam się jak dzieciak?

piątek, 19 sierpnia 2011

Odpowiedzialność?




Zrozumiałam, jadąc wczoraj autobusem, 
że muszę zacząć na siebie uważać, 
bo moje życie przestało być tylko dla mnie.




środa, 17 sierpnia 2011

niskie brzuchy.



znam.
dotknęłam, poczułam, doświadczyłam.
lubię.
bo głowa rzadko mnie boli.
dorastam.
powoli i boleśnie do konsekwencji, które mogą nadejść w każdej chwili.
boję się.
choć mniej gdy gdzieś tam w myślach widzę to wspólnie.


wtorek, 16 sierpnia 2011

gorące głowy.



Nigdy nie myślałam, że chorowanie we dwoje może być takie... masochistycznie powiem, ale dość przyjemne.



niedziela, 14 sierpnia 2011

Przestałam marzyć, jak człowiek nie marzy...

Czuję, że staję się coraz bardziej nijaka. Tracę marzenia, pragnienia, cele i nic sobie z tego nie robię. Przestałam zazdrościć tym, którzy je spełniają, nie patrzę na nich z nutką rozczarowania w oczach, że to nie ja tam jestem, nie ja to przeżywam. Uciekają ze mnie kolory. Trwają wakacje, lato za oknem, może nie takie jak powinno być, ale jednak lato. A ja czuję się przygnębiona samą sobą, czuję jakby już była połowa jesieni. Jestem szczęśliwa, naprawdę jestem. Ale nie dążę, nie pragnę, nie czuję, że chcę móc i działać. Nie czuję tej pieprzonej wrażliwości, która zawsze mi towarzyszyła, szła ze mną obok. Nie czuję i brakuje mi jej, choć zawsze jej nie znosiłam. Jestem sprzecznością, która staje się coraz bardziej ociekająca olewaniem swego życia... czego będę już pewnie niedługo strasznie żałować.



...umiera.

środa, 10 sierpnia 2011

mów mi dobrze.

do mojego serca wpadł wielobarwny motyl. jego skrzydełka trącają wnętrze pobudzając do uczucia. to takie dziwne, jakby wiosna zagościła we mnie topiąc wszelki śnieg i lód. ciepło rozchodzi się po całym moim ciele. dochodzi nawet do wiecznie zimnych koniuszków palców. słońce rozświetliło uśmiech, a jego promyki tańczą w oczach. czuje się wspaniale.