Czy ja się chwaliłam matura na facebooku? Czy nastała jakaś nowa moda, a mnie coś zwyczajnie omija? Czy chwalenie się zdaną maturą jest fajne? O czymś świadczy? Zdać maturę to jakiś prestiż? Czy ja czegoś po prostu nie rozumiem? Świat jest coraz bardziej pojebany w swej banalności, a ludzie stawiają sobie coraz niżej poprzeczki swej ambicji. Ja wiem, że daleko nam do Japonii, ale miejmy w sobie chociaż więcej skromności i chwalmy się czymś czym naprawdę warto. Ludzie, myślcie troszkę, to nie boli.
czwartek, 30 czerwca 2011
niedziela, 26 czerwca 2011
sobota, 25 czerwca 2011
sza sza
Cholerna cisza w mojej głowie. Czuję jak echo odbija się od ścian czaszki.
Pewnie gdyby wrzucić przez ucho piłeczkę pingpongową to odbijałaby się w nieskończoność.
Głucho, cicho, żadnych szmerów... sza sza. Jebane sza sza.
Czekam...
czwartek, 23 czerwca 2011
Dziękuję Tato, że jesteś!
- Nie.
- A smoka, albo dobrą wróżkę...?
- Nie...
- Oczywiście, że nie, bo to są postacie z bajek. Tak samo jest z wilkołakiem albo z babą jagą.
Ludzie wymyślają sobie różne historie, po to, żeby straszyć innych ludzi, czasem dzieci.
Ale... każda mała dziewczynka po to ma tatusia, żeby mógł ją obronić przed tymi ludźmi,
przed złymi bajkami, aż urośnie i nie będzie tej ochrony potrzebowała...
Ludzie wymyślają sobie różne historie, po to, żeby straszyć innych ludzi, czasem dzieci.
Ale... każda mała dziewczynka po to ma tatusia, żeby mógł ją obronić przed tymi ludźmi,
przed złymi bajkami, aż urośnie i nie będzie tej ochrony potrzebowała...
- Ja zawsze będę cię potrzebowała...
- Też zawsze będę cię potrzebował, ale przyjdzie taki czas,
że wstyd się będzie do tego przyznać...
że wstyd się będzie do tego przyznać...
wtorek, 21 czerwca 2011
Zapomnieć - chciałabym zapomnieć jak się myśli.
Rano jeszcze mocniej odczuwam strach i lęk. Dlatego śpię do południa, by słońce oświetliło mrok moich myśli. Głupia dziewczyna, boi się głupiej wiadomości. Przecież nic się nie zmieni w moim życiu, nic. Uciekam pod kołdrę jak mała dziewczynka bojąca się ciemności, by choć jeszcze przez chwilę poczuć ciepło nocy. Otwarte oczy zwiastują długi dzień z moją własną głową. Uzależniona na tą chwilę od głosu Kurta, nachalnie słucham wciąż tych samych dźwięków, próbując w ten sposób uciec od tego co nieuniknione. Moja ukochana samotność zaczyna mnie przerastać. Nagle potrzebuję przebywać z kimś. Zmieniam się. Nie wiem kim jestem dzisiaj, a co dopiero kim będę jutro. Bolą mnie oczy od czytania, by zapomnieć. Bolą mnie stopy od przemierzania ulicy, by one mnie nie dogoniły. Czuję, że już nie wiem za co się łapać, by nie dowiedzieć się tylko, tego co wiem od początku. Chaos. Chaos. W głowie, w słowach, w palcach uderzających o klawiaturę. Chciałabym spać, przespać, przeczekać. Chciałabym... uniknąć.
Nie można. Chaos. Nie można. Chaos.
Jestem pieprzonym tchórzem w konfrontacji z rzeczywistością.
poniedziałek, 20 czerwca 2011
Zapachy świtu.
Uwielbiam zapach kobiety z rana.
Mężczyzno, co takiego jest w nas rano, że ciągle gdzieś czytam czy słyszę to zdanie?
czwartek, 16 czerwca 2011
Za dobrze.
I tak dziwnie coraz zimniej, choć temperatura za oknem coraz wyższa.
Czuję, że poprzez czekanie na coś, co ma nie nadejść tracę sporą część siebie.
Mniej ochoty mam i sił na uśmiech, smutek szybko rozgościł się we mnie.
Coś tak słabo, niewyraźnie znów ciągnie mnie w dół, na dno które znam.
Staje się bez życia, pusta, bezbarwna, zamyślona ja.
Za dobrze mi było, że znów musi być źle?
czwartek, 9 czerwca 2011
Wierzę w potwory spod łóżka.
- Natalio a ty się boisz ciemności?
- Nie. Boje się tylko wtedy, gdy moja lampka nocna gaśnie a ja mam do pokonania całe pięć stopni w drabince do mojego łóżka, gdzie mogę schować się pod kołdrę.
poniedziałek, 6 czerwca 2011
Dzieciaku, pieprz dorosłość, bądź sobą!
Byłam w piątek i niedzielę na Dniach Sosnowca, ilość dzieci - dosłownie dzieci, bo nawet młodszą młodzieżą ich nazwać nie można, która ubiera się wyzywająco, trzyma w ręku piwo i wygina swoją pupę w stronę mężczyzn, jest zbyt olbrzymia jak na moją głowę. Mam 19 lat i wciąż pragnę być dzieckiem, ba! mnie to się zwyczajnie udaje, bez zbędnych pozorów, masek, ról. Jestem sobą i niezmiernie mi z tym dobrze. Nie przeczę, jestem, staram się być odpowiedzialna i kiedy trzeba postępuję jak dorosły. Ale gesty, ruchy, sposób patrzenia, wrażliwość, ciekawość po prostu zostały mi z lat dziecięcych. Nie przeczę, że podczas oglądania horroru nie spuszczam nóg na ziemię, a później boję się ciemności. Potrafię ubrudzić pół twarzy i bluzkę jedząc lody. Trę oczy jak dzieci i często łapię się na wierceniu palcem w pępku, kiedy intensywnie nad czymś myślę. Wystawiam język, kiedy staram się by mi wyszło to, co w danej chwili robię, bądź tworzę. Jest wiele zachowań, które mi pozostały. Ale przede wszystkim chłonę świat intensywnie, z wszystkimi jego smakami, barwami, zapachami, zjawiskami, dźwiękami. I jest to jedno z lepszych rzeczy, których wielu z was już nigdy nie doświadczy.
Pamiętasz smak pierwszej kawy i alkoholu? Był ohydny i gorzki, ale mimo wszystko brnąłeś w to dalej, bo dodawało energii i zawracało w głowie. Wydawało Ci się, że stajesz się bardziej dorosły. A tak naprawdę byłeś jedynie dzieciakiem, który żałośnie wygląda wykrzywiając usta w niesmaku. Dlaczego tak bardzo pragniemy dorosnąć, gdy świat dorosłych poprzecinany jest kłopotami i zmartwieniami, nie ma w nim miejsca na beztroskę i dziecięce szaleństwo? Dorośnij, ale w swoim czasie, nie zatracając przy tym cząstki dziecka, tak bardzo potrzebnej w otaczającej nas szarości i materialności świata.
piątek, 3 czerwca 2011
Dziekuję!
[...] po raz pierwszy od wielu miesięcy ktoś patrzył na nią nie jak na przedmiot, nie jak na piękną kobietę, lecz w sposób nieuchwytny, jakby przenikał na wskroś jej duszę, jej strach, jej kruchość, jej niezdolność do walki ze światem, nad którym pozornie dominowała, choć tak naprawdę niczego o nim nie wiedziała.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

