czwartek, 26 stycznia 2012

Zadra w sercu...




Naiwna jak dziecko. 
Ufna jak psiak. 
Jak ja funkcjonuje z takimi cechami w tym świecie, to sama nie wiem. I to jeszcze tak długo.



Jest mi po prostu przykro... nic więcej.



niedziela, 22 stycznia 2012

Cisza, czas i ja


Cenię sobie samotność. Cenię ją od najmłodszych lat. Choć dzieliłam pokój z bratem, odnajdywałam ją. Cztery ściany i ja. Chyba to coś co najbardziej kocham. Chyba to dla mnie cenniejsze od wolności. Już od dziecka wolałam zabawy w pojedynkę. Mogły jedynie rozgrywać się w mojej głowie, widziały je tylko moje oczy, były tylko moje. Uwielbiałam je. Czasem potrafiłam o niczym nie myśleć, wyłączyć się z otaczającego świata. Wtedy też byłam tylko ja. Do dziś  tak robię.
Uświadamiam sobie takie rzeczy dopiero po latach. Siedzę w pełnym ludzi pokoju, w kącie i piszę. Brak skupienia, brak spokoju. Wyczekiwanie czy nikt nie patrzy, czy nikt nie podejdzie i nie zajrzy mi w kartki.. Nie znoszę tego. Kiedy coś stworzę i ocenię, że się nadaje do pokazania, robię to, resztę zostawiam dla siebie. Samotność jest dla mnie także prywatnością, nikt nie wtargnie z brudnymi butami do mojego pilnie strzeżonego świata. Dlatego kocham samotność z całego serca.

Lubię być sama. Położyć się na podłodze, zamknąć oczy i... zniknąć.

czwartek, 19 stycznia 2012

Jeszcze wierzę, że będę żyć tak, żeby w duszy pozostać dzieckiem...



Jak łatwo zarażamy innych muzyką, to najszybciej rozprzestrzeniający się wirus na świecie, i myślę, że także najprzyjemniejszy w odbywaniu choroby. Dzięki Ci L., za to, że jesteś ze mną i jesteś moją muzyką.
Posłuchajcie...

Jeszcze wierzę, że będę cię kochać
Po happy endzie nie skończy się film
I dojdę z tobą aż do niekońca
Do niekońca zwyczajnych dni

wtorek, 17 stycznia 2012

odważ się być sobą...


Podaj mi kubek z kawą, usiądź obok, zapomnijmy na chwilę o zarywanych nocach bez snu, podkrążonych oczach i zamykających się powiekach, rozmawiajmy jak najdłużej, nacieszmy się swoimi głosami, mówmy nawet o głupotach i śmiejmy się głośno niczym szaleńcy. Zarwijmy dla siebie kolejną noc! Nie daj się namawiać, jesteśmy tacy młodzi, życie nam to wybaczy. Kawę zamieńmy na wino, kanapę na podłogę, leżmy trzymając się za dłonie, wyznając sobie swoje największe sekrety i marzenia, planując co do szczegółów ich realizację. Spijmy się butelką wina niczym naiwni nastolatkowie. Proszę, bądźmy tej jednej pijano-językowej nocy najbardziej sobą, bez zbędnych skrupułów. Zapomnijmy o strachu, o świetle dnia, w którym dopiero zastanowimy się co zrobiliśmy. Proszę, podaj mi kubek z kawą, usiądź obok i... zróbmy to teraz...

poniedziałek, 16 stycznia 2012

wielki bal sobie spraw



tańcz głupia, tańcz swój taniec życia, tańcz do upadłego, tańcz dopóki starcza ci sił, bo przyjdą dni, gorzkie dni, i nie zostanie ci już nic, ponad bujany fotel, ogień w kominku, trzęsące się ręce, przewracające kolejną stronę książki o spełnionych marzeniach, na które ty nie miałaś dość odwagi, tańcz póki tylko cię stać na uśmiech radości, osładzający ludziom dzień, później będą wrzucać podwójną porcję cukru do herbaty, łudząc się, że znów poczują ten smak, tańcz głupia, tańcz jakby nikt nie patrzył, tańcz swój taniec życia, obracaj się w rytm muzyki słyszalnej jedynie dla Ciebie, pamiętaj, to twoje życie, tańcz...

sobota, 14 stycznia 2012

Tylko się nie zakochaj...






W takie dni jak dziś, nie powinno się wychodzić z domu. W takie dni czas leci wolniej, z kubkiem herbaty, kakao czy kawy w dłoniach, pod ciepłym kocem, z filmem, książką, snem lub Tobą obok. W takie dni najbardziej tęsknię, choć przecież parę chwil temu byłeś tak bardzo blisko mnie.


czwartek, 12 stycznia 2012

semafory i potwory

Leży obok Ciebie, ciepła i senna. Przytulasz ją mocno do siebie, tak jak to uwielbia, czuje Twoje bezpieczne ramiona, chroniące jej świat. Wtulasz twarz w jej włosy, chłoniesz ich zapach, czujesz, że ta chwila jest Twoim szczęściem, dla niej także jest ona wspaniała. Jednak... leży z zamkniętymi oczami, jakby w niebycie. Zdaje sobie sprawę z tego, że to nie sen, wie doskonale o wszystkim co dzieje się w jej otoczeniu, ale to coś czego nie potrafi opisać. Myśli wirują w jej głowie, a tysiące kolorów barwnie je oplata, jednocześnie cisza krzyczy głośno, a pustka przeraża. Budzi się z szeroko otwartymi oczami, strach nie pozwala złapać powietrza, serce galopuje oszalałe w jej klatce piersiowej. Po chwili dochodzi do siebie i znów leży obok Ciebie, ciepła i senna, a Ty obejmujesz ją swoimi ramionami. Nic się nie zmieniło. To tylko złudne uczucie, myśl, która pojawiła się nagle i tak samo szybko uleci w wieczorne powietrze, myśli sobie, zamykając ponownie oczy. A koszmar nie znika, bo nie jest snem...



I ostatnimi czasy dzieje się tak zawsze gdy zamyka powieki i nie zasypia...