wtorek, 27 września 2011

skrupulatnie notuję niepowodzenia.



wszystkie listy, które zapisuje - a jest ich całkiem sporo, porozrzucanych po moim pokoju - są nic nie warte.
ileż myśli, tysiące dat, imion, rzeczy, znaczeń, zabiegów, decyzji na nich zapisałam. ileż z nich nadal czeka na wykreślenie...
dlaczego cholera jestem taka niedokładna w swej dokładności?



środa, 21 września 2011

Boję się do dziś.


Bałam się od początku. Wszystkiego.
Wiem, że się dziwisz.
Wszyscy zawsze mówili, że taka dzielna ze mnie dziewczynka.
Potem dziewczyna.
Potem kobieta.
Że odważnie zabieram głos, że podejmuje wyzwania. Że wszędzie mnie pełno.
A nawet sama schodzę do piwnicy w wielkim zaszczurzonym bloku.
Wierz mi, to jest najlepszy sposób, żeby ukryć strach. Być taką, hej, do przodu.
Żeby nikt się nie domyślił.

sobota, 17 września 2011

-.- Zzzz...





Zapomniałam już jaka bezsenność może byś straszna oraz jak trudno ją pokonać.
Walczę 3 dzień.





Moja samoocena.

Siedzę i czytam. Szperam, szukam. Z każdym kolejnym zdaniem jest coraz gorzej. Nie dam sobie rady, nie ogarnę tego, nic z tego nie wyjdzie, marnuję tylko czas. Jestem przerażona, autentycznie, do szpiku kości. Jeżą mi się włosy na rękach, mam gęsią skórę na samą tylko myśl o tym. Serce zaczyna walić jak oszalałe... nie podołam. Wiem o tym, a mimo to brnę dalej, głupia!
Nie pocieszaj, nie pisz miłych słów, nie dodawaj otuchy. Nic to nie da. Boję się, piekielnie. Drżą mi ręce, pojawia się pustka w głowie... a to dopiero początek.

Jestem pieprzonym tchórzem. Albo zwyczajnie za tępa na to wszystko. Czas powiedzieć to na głos. Przykro mi, że już na starcie czuję się zrezygnowana, bezużyteczna, bezsilna a przede wszystkim smutna. Nie na to liczyłeś i ja również nie...

piątek, 16 września 2011

Chcę to...


¡


Ruda chce być chuda jak przecinek, albo nie, nie. Jak wykrzyknij, taki odwrócony do góry nogami.
Z okrągłą główką i prostą tyczką, tj. nóżkami i rączkami. Szczęście przyjdzie wraz z utratą.





Daj mi! Daj, albo się bujaj!




czwartek, 15 września 2011

wytrwać, wytrwać, wytrwać.


schowałam swoje uzależnienie do pudełka. ukryje je głęboko i wyrzucę to miejsce z pamięci. wytrzymam?

środa, 14 września 2011

wiedz miły, że choć nie zapominam, potrafię szczerze wybaczać





Zadziwia mnie jak cienka granica jest między dobrem chwili, która kilka sekund temu odeszła, a złem chwili obecnej. Zadziwia mnie jak po źle przespanej wczorajszej nocy i smutnym wieczorze, ranek choć niezwykle ranny i zimny, przyniósł niespodziewane ukojenie w ciepłych męskich ramionach. Zadziwia mnie jaki potrafisz być na mnie zły, w jaki sposób wtedy na mnie patrzysz, jak mnie odrzucasz. Zadziwia mnie jak bardzo pragnę tego zwykłego, ludzkiego, codziennego szczęścia, bez niezwykłości, bez ochów i achów, bez świecidełek, gwiazdek z nieba i niespełnionych obietnic. Zadziwia mnie jaka jestem szczęśliwa teraz. Tu i teraz, teraz i tu z Tobą, choć bez Ciebie obok.

wtorek, 13 września 2011

pragnę pustki



Żadne katalogi nie powinny wpadać w moje zachłanne zmian dłonie, oczy, duszę, głowę. Znów chcę odmiany, tym razem pokojowej, powyrzucać wszystko i z pustymi ścianami zacząć na nowo. Niestety tak się nie da, co oczywiście już zaczyna mnie męczyć. Moje myśli szybko kombinują co i jak by się udało. Powiew świeżości jest mi bardzo potrzebny, bo się duszę już nawet w tych moich kątach. Uciekanie jest trudniejsze jesienią i zimą, gdy ręce czerwienieją i marzną z zimna. Chce znów kochać swój mały żółto-zielony świat....

wtorek, 6 września 2011

Koszmarów cztery pary.





Śniło mi się, że obca kobieta depcze mnie swoimi obcasami, szczypie moją skórę, wyrywa długimi paznokciami kawałki mojego ciała, wydrapuje oczy, ciągnie za włosy. A ja się bronie choć tak bardzo boli. Co gorsze, jestem świadoma, że to sen, że to kolejny koszmar, który ostatnio często mnie nawiedza, ale nie mogę się obudzić. Nie z tego, nie tym razem, a ból jest straszny. I kiedy w końcu nadchodzi upragniony dźwięk budzika, otwieram oczy i ból nie ustaje... i tak już trzeci dzień...

sobota, 3 września 2011

Recepta.




nie szukaj ideałów, bo ideałów nie ma. znajdź kogoś, kto zdenerwuje Cię jak nikt inny. 
kogoś, czyj dotyk sprawi, że odlecisz do innego świata. przy kim nie będziesz chciała udawać nic.




czwartek, 1 września 2011

Spokój ducha...


Czas nie zatrzymuje się ani na chwilę. Życie pędzi... 
Bardzo prosto i wygodnie jest widzieć w kimś cały świat, i nie mieć po prostu czasu, i ochoty na resztę spraw...
Teraz muszę się wziąć w garść, nie zmarnować ani jednego, ani drugiego. Sama układam sobie plany, wybieram drogi, płacę za błędy i zbieram doświadczenie. Nie waham się już. Wiem, co tak naprawdę jest ważne, co mniej. Ludzie po jakimś czasie pokazują swoje prawdziwe twarze. Zostają nieliczni, na których można liczyć w każdej chwili. To cudowne, że ktoś może liczyć też na Ciebie.
Strasznie Cię lubię. Wiesz?