sobota, 2 listopada 2013

piątek, 25 października 2013

Chłód.

Powinnam tak wiele rzeczy zrobić. Nie robię jednak nic. 
Odkąd pamiętam, marzną mi dłonie.
Czuje, że to jest ten mój czas. Czas, którego nienawidzę i jednocześnie kocham, w taki szczególny sposób. 
Od wewnątrz, jakby był mój własny, osobisty. Jakbym rodząc się w ten czas przywłaszczyła sobie chłód i zimno dla siebie.

niedziela, 6 października 2013

wtorek, 24 września 2013

Do szuflady.


Napisałam w swoim życiu wiele listów. Bez nadawców, wysyłania, kopert i znaczka. Pisałam do siebie, do otaczającej rzeczywistości, do niej, do ciebie i jego. Mówiłam o cierpieniu, szczęściu, śmierci i miłości. Szczególnie o niej. Zapisywałam jak bardzo kocham i jak nie potrafię tego pojąć. A kochałam całym sercem. Zatracałam się. Zanurzałam cała w tym dziwnym uczuciu, próbując wstrzymywać oddech jak najdłużej. Pisałam o podróżach, tych odbytych, zaplanowanych i tych w głowie, palcem po mapie. Przelewałam na papier najgłębsze myśli, skrywane uczucia, byłam w tych listach bardziej prawdziwa, niż ta ja, stojąca naga przed lustrem. Jadnakże, bez wątpienia, najwięcej listów napisałam do Ciebie. Zdziwisz się pewnie, że ich nigdy nie dostałeś. Nie, nie zaginęły. Nie wysłałam ich wcale i nigdy tego nie uczynię. Wiele z nich pozostało niedokończonych. Właściwie... żadnego nie skończyłam. Zwierzałam Ci się ze wszystkiego, co mnie bolało i trapiło, opowiadałam o szczęściu, które nie jest osiągalne, jak mocno błądzę w chmurach, a nie stąpam twardo po ziemi, i jak często z tej wysokości boleśnie spadam. Byłeś zarazem moim osobistym terapeutą jak i najwspanialszym przyjacielem. Właściwie nigdy nie potrzebowałam pocieszenia, a wiem, że odpowiadając mi na moje słowa, to byś w nich próbował ująć, dlatego nie chciałam znać odzewu. Nie chciałam, by obraz Ciebie w mej głowie jako ideału prysł. Przepraszam. Chciałam tylko pisać, przelewać na papier i zapomnieć. Dziś, gdybym tylko miała kominek, spaliłabym te wszystkie listy razem, przesyłając Ci w ten sposób ciepłą myśl: Dziękuję P.

niedziela, 22 września 2013

Pod płaszcze się pcha...





Przez ostatnie dni przelewam wszystkie swoje myśli na paper. Piszę dużo, często, praktycznie wszędzie. Na biletach, miedzy słowami i w pustych przestrzeniach między zdjęciami w gazetach, na palcach, skrawkach kartek, obok krzyżówek, na chusteczkach. Myśli w mej głowie kłębią się tysiącami, przeciskają jedna przez drugą. Nie zdążę mrugnąć. Pojawia się nowa. Z każdym wypuszczonym oddechem ulatuje kolejnych pięć.
Wdech.
Wydech.
To już chyba z trzynaście. Nie nadążę notować. Gubię się w przemyśleniach, w sensie tych słów. To takie moje małe przekleństwo. Ale wiem co oznacza...
Przyszła jesień.


środa, 18 września 2013

Wie(c) Sosno, że...

Kolejny raz wracam. I kolejny raz zupełnie nic nie czuję do tego miejsca. Tak, jakbym zbudowała sobie w głowie wielką skrzynię i wrzuciła do niej wszystkie wspomnienia. Tak, jakbym nie przeżywała tu żadnych pięknych chwil, żadnych ciekawych dni, jak gdybym nie spotkała tutaj nikogo mojego. To nieprawda. To miejsce dało mi wiele, jednocześnie odbierając z nawiązką, wiele mnie także nauczyło. Nikt nie skopał mi tyłka tak boleśnie, jak to leśne z nazwy miasto. Tutaj hartowałam ducha, doznawałam najgłębszych ran, nauczyłam się kochać innych ludzi, gdy nie umiałam siebie (w zasadzie po dziś dzień nie potrafię). W końcu to tutaj nauczyłam się siebie. Właściwie, to południowe miasto, dało mi ludzi, a ludzie dali mi wszystko pozostałe. Na tym koniec. Dla mnie może zniknąć z mapy, nie zauważyłabym nawet. Kocham Polskę, ale Polska nie jest tutaj. Być może dopuszczam się haniebnego czynu, wyrzekam się pochodzenia. Jednak wolę o sobie myśleć, iż po prostu jestem obywatelem, przecież nie chodzi o to skąd się jest, a kim się jest. Pytałeś mnie przed ostatnim pożegnaniem, kolejny zresztą już raz, gdzie jest moje miejsce. Kochany! Ja go nawet nie szukam. Nauczę się żyć wszędzie, ale dłużej nie wyobrażam sobie tutaj istnieć. To miasto jest dla mnie wypłowiałe, pozbawione emocji i siły. Poświęcam mnóstwo energii, by w każdą wolną chwilę uciec, byle dalej od zapomnienia. Jednak wiem, że gdybym potrzebowała swojego miejsca, to na pewno nie byłoby to tu. Zawsze wydawało mi się, że otaczam się podobnymi sobie myślowo ludźmi. Ludźmi niczym liście rzucone wiatrem, podążających w sobie tylko znanym kierunku. Ludźmi bez korzeni, nieprzywiązanych, wolnych. Nawet nie wiesz, jak się myliłam. Znam ludzi, którzy kochają przynależeć, którzy odkryli jak mocno pragną znaleźć ten swój punkt na świecie. Może i ja to kiedyś w sobie odkryje? Tęsknotę za stałością, stabilnością, pragnienie bycia w jednym miejscu przez długi, długi czas, może całe życie. Jednakże na razie pragnę się stąd wyrwać. Iść nie oglądając się za siebie, na miasto bez marzeń. Pragnę odejść, a im bardziej tego chcę, tym dłużej będę musiała jeszcze tutaj trwać.

poniedziałek, 17 czerwca 2013

lody czekoladowe.



Pieprzyć szanse, pieprzyć naukę. Po prostu żyjmy. Cokolwiek się stanie... niech będzie. Ty i ja...

poniedziałek, 3 czerwca 2013

trudne dni.












rozgoryczenie i żal - nawet nie wiesz ile masz go w sobie














znów zaczęłam katować się 
zbyt głośną muzyką
by zapomnieć o problemach

poniedziałek, 20 maja 2013

poniedziałek, 13 maja 2013

I tak wszystko to, co mamy, jest w naszych sercach..

Śniło mi się, że nie ma nas, że przestaliśmy istnieć, nie tworzyliśmy już duetu. To jedno z tych uczuć, które gwałtownie wyrywa ze snu. W nocy rzeczywistość jest inna, a ja nie byłam w stanie uświadomić sobie czy sen nie stał się jawą. Nie leżałeś obok, nie było Cię na wyciągnięcie dłoni. Właściwie... tak rzadko bywasz. Czasami odnoszę wrażenie, że jesteś jedynie marzeniem siedzącym w mej głowie, że wcale nie istniejesz, że w całym bezsensie tego świata, zrodziłeś się z przebłysku mej dobrej myśli, jak ogień oświetlający ciemność, bym przestała się lękać. Jednak tej nocy nie mogłeś mnie obronić, tej i wielu poprzednich z tym samym snem. Kolejny raz huczy w głowie pytanie kim jesteś, kim dla mnie, kim w moim świecie, kim obecnie. Znów stajesz się dobrą myślą, bezpieczeństwem, mimo strachu, strachu oplatającego szczelnie me życie od pewnego czasu ciągle i bezustannie, w dzień i w nocy... A nocą bardziej się boje. Jestem wtedy bezbronna, a noc nie znosi słabych. Sen nie daje ukojenia, przebudzenie daje niepewność. Chciałabym by wszystko się już wyjaśniło. Chciałabym być pewna. A życie kolejny raz pokazuje, że gdy ma się jakieś plany wobec niego, skutecznie je odwoła, zniszczy, wypleni z głowy. Brutalnie i bez żadnych kompromisów.

wtorek, 7 maja 2013

Jeśli wiesz co chcę powiedzieć...



Czy potrafię stanąć w miejscu? Nie podróżować, nie odkrywać, nie biec – tylko stać? Ostatnimi czasy robię to coraz rzadziej, z braku czasu, bo oczywiście, że nie ochoty. Jednak ludzie, którzy znają mnie z codzienności, uważają że to sporo, że często, że ciągle. Wychowałam się w podróży, w wędrówce, pociąg fascynował, był ruchomym pokojem, wolałam go od tego własnego, tego, którego nigdy nie miałam. Nie liczę już ile godzin swego życia spędziłam w podróży, stukot kół o szyny jest mi bliski, wyciąganie ręki na poboczu drogi ekscytuje, widok za szybą, zwłaszcza wieczorem koi serce, powoduje powolne drganie radości. Nie jestem dzieckiem Internetu, jestem dzieckiem obrazów, miejsc, wspomnień, poznanych w drodze ludzi. Wyciągam piegowatą twarz ku słońcu, rozkładam szeroko ramiona i chłonę świat. Uczę się życia w drodze, w biegu, w pogoni, z plecakiem, bez ogólnego planu, bo taką naukę przekazała mi dawno temu moja własna mama. I choć to czasem męczy, choć czasem się narzeka, to nie wyobrażam sobie żyć inaczej. Nigdy nie stanę w miejscu i nie zapuszczę korzeni.

Jeśli kiedyś zobaczysz stojącą na stacji lub wyciągającą kciuk w stronę nadjeżdżających aut, małą, rudą dziewczynę, której plecak jest większy od niej samej – uśmiechnij się, choćby w myślach. Ona jest szczęśliwa i zawsze będzie, bo droga się nie skończy, a horyzont zawsze cicho wzywa.

środa, 24 kwietnia 2013

ankiety to jednak przydatna rzecz.




Nie ma obojętnych zdań, albo Cię kochają, albo nienawidzą, no może przesadziłam, albo lubią, albo nie. Nie jesteś szara, albo czerń, albo biel. Myślisz, że wybierają Cię zawsze za umiejętności? Nie. Nadrabiasz bardzo często niezwykłością, zaradnością życiową, uśmiechem, oczami, gestami, sobą. Gdy się na Ciebie patrzy, widać mądrą, oczytaną, inteligentną osobę, podchodząc doświadczasz albo uśmiechu na Twojej twarzy, albo obojętnego wzroku. Już wtedy wiadomo, co z Twojej strony może spotkać nieznana osobę. Masz żywe jasne oczy, ciekawskie, dziecięce spojrzenie. Jesteś ruchliwa, dawniej nazywano takie osoby, żywymi srebrami. Ale nie kręcisz się w kółko, o nie. Gnasz przed siebie, by w dobrej chwili zatrzymać się i rozmyślać nad sensem istnienia. Czy Cię podziwiają? Tego nie wiem, może. Ludzie zazdroszczą bardzo często tego czego sami nie mają, choć mieć mogą, bo wiele z Twych cech, jest na wyciągnięcie ręki, wystarczy tylko chcieć. Ale po co? No właśnie, po co współczesnym ludziom Twoja wrażliwość, ufność, ciekawość świata. To cechy dziś niepożądane, ale jednak w jakiś sposób podziwiane. Świat jest pełen sprzeczności. A Ty w nim trwasz. Czarno-biała, biało-czarna, ale nie szara. Szary tłum idzie wokół Ciebie, ciesz się, że z tej masy potrafisz wybrać osoby, które idealnie wkomponowują się w Twoje życie. Ciesz się za to jaka jesteś, jaka wybrałaś być, ciesz się…

szkolenie jest dobre na wszystko, 
prócz zabijania myśli

sobota, 13 kwietnia 2013

8 km na piechotę.





są chwile, gdy wiesz, że podjęta wcześniej niepewna decyzja - była tą dobrą.
.





lubię miłe poranki.
gdziekolwiek teraz wyruszysz i jakkolwiek długo to będzie trwało,
 mam nadzieję, że będzie to Twoja podróż życia B.

środa, 27 marca 2013

magia jest w każdym z nas



- (...) lubi magię.
- Jest pani pewna?
- Tak, wiesz...  nie przepada za durnym abrakadabra.
(...)
- Wiesz... miała cztery lata, kiedy pierwszy raz pokonała mnie w chowanego. Cztery! Szukałam jej kilka godzin, kiedy ją w końcu znalazłam... ona się tylko uśmiechnęła. Znasz ten uśmiech (...)? On oznacza w ogóle mnie nie znasz i nigdy nie poznasz, to jest rodzaj magii. Jest taka dobra w ukrywaniu rzeczy i chowaniu, unikaniu
- Tak.
- Ale ja ją znam i wiem, że ma tyle miłości w swoim sercu, że na samą myśl żeby ją wypuścić, pokazać swoje karty, jest przerażona na śmierć. Nigdy nie sądziłam, że można za kimś tak bardzo tęsknić.

niedziela, 24 marca 2013

B. zdjąłeś mi klapki z oczu.




Czy mając lat dwadzieścia parę, można kolejny raz zacząć swoje życie od nowa?
P. czy to też nazwiesz odwagą, czy już głupotą?




piątek, 15 marca 2013

Jesteś zmęczona?


Chcę uciec, wiem -
to brzmi naiwnie. 
Chcę uciec, 
choćby na pustynię.


Rzygam tym życiem.
Mam dość wszystkiego i wszystkich.





Tak, bardzo.

Nawet nie próbujcie do mnie pisać ani dzwonić.

czwartek, 14 marca 2013

Dieta cud.


Najprostszy sposób na pozbycie się zbędnych kilogramów?

Ugotuj coś co jest koszmarne w smaku, spróbuj. Kiedy nie przełkniesz więcej, bo jest obrzydliwe, odłóż do lodówki. Po jakimś czasie gdy znów będziesz głodny, weź resztę i spróbuj zjeść. Nie da się? Odłóż. Napij się wody, żeby zabić smak posiłku. Na drugi dzień ugotuj to samo.

Najlepiej, żeby było niskokaloryczne, brzydkie i tanie.


piątek, 22 lutego 2013

Czuj!

Każdy nasz dzień powinien być wyjątkowym, ale to bardzo trudne zadanie, dlatego dzisiaj, dokładnie 22 lutego zbierzmy w sobie tyle sił, by to się udało. Drodzy Moi, mamy łatwiej, jest z nami nie tylko cała Polska, ale i cały świat! Czyż to nie mobilizujące? Bądźcie więc dziś dobrzy, uśmiechajcie się do wszystkich napotkanych na ulicy, w pracy, na zakupach czy w szkole, zaraźcie ich tym uśmiechem, poczujcie siłę przyjaźni w ten mroźny Dzień Myśli Braterskiej. To wielka i dobra rzecz. Czuwaj!

niedziela, 17 lutego 2013

Niewiele jest takich miejsc, gdzie dobrze czułam się.


Wracam. Dokąd? Do rzeczywistości, której nawet nie lubię, do mieszkania, w którym jedyną moją i zarazem najintymniejszą strefą jest pokój z lat dziecięcych, jednak nawet w nim nie do końca oddycham pełną piersią; na studia, które nie potrafią mnie do końca pochłonąć. Na stare śmiecie, które dawno temu straciły swe znaczenie w moim sercu. Zapytałeś mnie ostatnio gdzie jest moje miejsce i okazało się, że tak naprawdę go nie mam, nie posiadam, żyję to tu, to tam, nie zapuszczając nigdzie korzeni. Ciągłe rozjazdy i powroty, ciągle w podróży, która nie ma swojego głębszego sensu i celu. Jeszcze niedawno łudziłam się, że stanęłam w końcu, w miejscu, ale to mrzonka, moje życie to jedynie ucieczka, powolne przemieszczanie się z różnych punktów do kolejnych, w których na choć chwilę można złapać oddech i wytchnienie. Kim Ty właściwie dla mnie jesteś? Gdzie w tej pokręconej rzeczywistości stoisz, gdzie się znajdujesz? Myślałam, że jesteś wszystkim - nie, nie jesteś. Kiedyś to do Ciebie uciekałam, byłeś oazą, ostoją, Twoje ramiona były bezpieczną przystanią. Ostatnio, to od Ciebie uciekałam. Co się zmieniło w nas? Nauczyłam się cierpliwości do Ciebie, Ty ją straciłeś. Otworzyłeś dla mnie swój świat, a kiedy do niego weszłam, powolnie wypychasz mnie za drzwi. Zamiast zrozumienia, jest frustracja. Zamiast uśmiechu - złość. Każdą swoją porażkę, gdy jestem przy Tobie, zwalasz na moją obecność. Swoje dziwne zachowanie, usprawiedliwiasz przyzwyczajeniem, minęły dwa lata, nie przywykłeś jeszcze do mnie? Rozmowy o niczym, kończą się kłótnią o coś. Nie tak wygląda miłość. Miłość. A właściwie... kochasz mnie w ogóle?