środa, 27 lipca 2011

Hare Hare Kriszna!


 I wreszcie jesteśmy wolni od ról społecznych i norm, od tego, co wypada. 
Żwawo wypowiadamy głupstwa, gubimy drobne w burakach, sikamy w kapustę, jemy brudny szczaw.

wtorek, 26 lipca 2011

Jak ja przetrwałam te 19 lat?!




Jestem pieprzoną marzycielką i sentymentalną idiotką z duszą dziecka, 
które wierzy w bajki i nie pojmuje świata dorosłych.

Bim bam bom
życie mnie przerasta.
Dziękuję.




poniedziałek, 25 lipca 2011

Pamiętaj mnie...

Tamtego ranka chciałam spać jak najdłużej, w myślach błagałam by czas się wydłużył, by budzik nie obwieszczał pory wstania. Jeszcze ciepłe poduszki, na których pozostały strzępki snów. I zapach. Pamiętasz mój zapach? Twój zwiastuje bezpieczeństwo, tak samo jak ramiona, którymi mnie oplatasz. Lubię ten zapach. I Twoje usta na mojej szyi. Tylko te poduszki jeszcze takie ciepłe. Zapamiętują. A Ty pamiętasz? Te przytulone wspólne noce? Twarz wtuloną w mój kark. I ciepły oddech na nim. Nawet złe sny mogą mnie wtedy nachodzić. Jesteś obok. Bądź obok nawet gdy tej nocy śpię w innym łóżku. Bądź...

niedziela, 24 lipca 2011

rocznik to tylko cyfry, a cyfry to nie uczucia.

najpierw powiedziałam, że jeśli chodzi o starzenie się, to są tylko dwie opcje 
- skończyć trzydziestkę albo umrzeć (...) 
szybko dodałam, że wiek i czas to zupełna bzdura -
po prostu wymyślone liczby bez żadnego znaczenia.

liczby. cyfry. zera. godziny. lata.
otaczają nas zewsząd.
na każdym kroku bombardują nas swoimi kształtami, kolorami, znaczeniami.

wiek. liczony od chwili narodzin. dlaczego nie od chwili poczęcia? przecież 9 miesięcy nie jest bez znaczenia, już wtedy istniejemy. więc ma swoją wartość.

8 miesięcy.
6 miesięcy.
38 tygodni.
26 tygodni.

wcześniak - wyrok śmierci.

lata. każdego roku obchodzimy urodziny, kolejna wiosna. z roku na rok, z roku na rok - rok starsi. i co z tego? magiczne 18 lat, jakaś tam dojrzałość? do czego? kupowania alkoholu? małżeństwa? studiów? podejmowania decyzji? do wyboru panujących władz? co nam daje określone ileś tam lat? ktoś tam ustalił, że nie wypada mieć dużo młodszych lub dużo starszych partnerów. bo co? bo dlaczego? wcześniej może gdzieś tam tkwiło we mnie to, dopóki nie uświadomiłam sobie, że te liczby, ten czas, ten wiek nie ma znaczenia. to tylko cyfry zapisane kiedyś przez lekarza lub pielęgniarkę w szpitalu.

10 lat młodsza/15 lat młodszy
7 lat starszy/13 lat starsza

liczby nie wyrażają ani mądrości, ani uczuć. nie zaślepiajmy się nimi.

piątek, 22 lipca 2011

skrawki rozmów





- Lubisz jesień Mała?
- Lubię chłód wdzierający się do koniuszków mych palców, który płynie z krwią i dociera do serca. Tak strasznie jest wtedy zimno. Ale wiem, że jest miłość, która potrafi je rozgrzać. Uwielbiam idąc na spacerze wśród tysiąca wielobarwnych liści, wdychać mroźne powietrze, które piecze w płuca. Zamykać oczy i uśmiechać się do ciemnych wieczorów, gdzie... - uśmiechnęła się figlarnie do swych wspomnień i dokończyła - pytałeś więc czy lubię jesień, prawda? To pora roku, w której się narodziłam, ja jestem jesienią...

czwartek, 21 lipca 2011

I know...



znam Cię. ukrywasz się pod pancerzem wredności. łatwo się irytujesz. rzadko się uśmiechasz. pachniesz bezpieczeństwem. wolisz filmy od książek. nie jesz szpinaku. masz bzika na punkcie komiksów. kochasz muzykę. i mój śmiech. podejmujesz wyzwania. jesteś silny psychicznie. i rozważny. nie chowasz się przed robakami. posiadasz szept, który wyzwala ciarki na ciele. jesteś odpowiedzialny. i uporządkowany. potrafisz być opiekunem. lubisz być ważny. nie boisz się dochodzić do wyznaczonych celów. pijesz. nie palisz. masz w sobie dużo dziecka. i niespełnione marzenia. jesteś zachłanny. uwielbiasz spać. chodzisz własnymi drogami. jesteś kotem. masz rudą duszę.

znam Cię, niebieskooki. boisz się kochać.



wtorek, 19 lipca 2011

pyk pyk pyk cyk cyk cyk.






Najpierw musisz sam zaakceptować siebie, 
a dopiero potem możesz szukać swojego miejsca na ziemi.







ja ostatnio zupełnie nie potrafię. 

niedziela, 17 lipca 2011

pamiętaj...

jeśli zechcesz odejść ode mnie
nie zapominaj o uśmiechu
możesz zapomnieć kapelusza
rękawiczek notesu z ważnymi adresami
czegokolwiek wreszcie - po co musiałbyś wrócić
wracając niespodziewanie zobaczysz mnie w łzach
i nie odejdziesz


jeśli zechcesz pozostać
nie zapomnij o uśmiechu
wolno ci nie pamiętać daty moich urodzin
ani miejsca naszego pierwszego pocałunku
ani powodu naszej pierwszej sprzeczki
jeśli jednak chcesz zostać
nie czyń tego z westchnieniem
ale z uśmiechem


zostań

środa, 13 lipca 2011

Pewnego dnia pękło niebo...

Pewnego dnia pękło niebo...

Rozejrzyj się. Widzisz? To Bóg to stworzył.
Czym pytasz? Słowem.
A oto stało się. - powiedział
i wyrosły drzewa.
Stwórz się. - rzekł
i zrodził się człowiek.
Niemożliwe myślisz? A jednak.
Pomyśl przez chwilę czym człowiek rani
i niszczy najbardziej.
Bronią mówisz, ale jaką?
Mieczem? Łukiem? Strzelbą?
Nie zgadzam się.
To SŁOWO.
A teraz poczuj się jak Bóg i idź proszę napraw to co przez ciebie się zawaliło.
Naucz się mówić.

wtorek, 12 lipca 2011

łóżko, tesco, noc, słodycze, fifa.




Bo najważniejsze jest, aby zaakceptować jego wady. 
Poukładać je na półce, niczym najlepsze książki, tuż obok jego zalet, porównać ich wartość i zdecydować,
czy bierzemy wszystko w pakiecie, czy może lepiej dać sobie z tym spokój...





biorę pakiet, nie spieprz tego.

środa, 6 lipca 2011

znów zaczęłam się bać. pokażesz mi, że niepotrzebnie?







Nie przyzwyczajaj się do mnie. Nie zapamiętuj mojej twarzy, 
nie pamiętaj ile łyżeczek cukru wsypuję do kawy. 
Zapominaj jak się ruszam, jak ubieram, jak pachnę. 
Nie przywiązuj się do mnie - ja mam w zwyczaju uciekać...

poniedziałek, 4 lipca 2011

kotów kat ma oczy zielone.



Przez drogę przebiegł mi czarny kot z szarym pyszczkiem, ale dzisiaj ani piątek, ani trzynastego. Przebiegł dwa razy, więc może sam odwrócił nadchodzące nieszczęście. Może spadnie na niego. Wydaje mi się jednak, że to mnie życie kopnie dwukrotnie mocniej niż zwykle w dupę.




przerażająca opinia.



Ludzie od lat uważają mnie za na tyle inteligentną i godną zaufania, 
by dziękować za rady mówione przeze mnie jako dziecko. 
(sic!)



niedziela, 3 lipca 2011

red frame.






Pewnego październikowego dnia dostałam od Ciebie szczęście
w prezencie, zamknięte w czerwoną ramkę.
Mówią, że czerwony to kolor miłości. 
Dałeś mi szczęście, pozbawiając go siebie, bo mnie kochałeś.
Dziękuje, za to, choć wiem, że nie zasłużyłam na nie.
Gdziekolwiek teraz jesteś i cokolwiek robisz, wiedz Panie M., 
że staram się każdego dnia docenić ten podarunek.