wtorek, 23 września 2014

bitch iife





W jednej sekundzie ciężar świata runął na mnie.
Wszystko się zawaliło.
Przestałam mieć nawet marzenia.




poniedziałek, 22 września 2014

dla mnie też, niezbyt łaskawy był dzień...



Zgubiłam się, mamo. Zagubiłam. Stoję na rozstaju i wcale nie wiem, którą z dróg wybrać. Nie wiem nawet czy mam jakąkolwiek przed sobą. Zawiodłam, mamo. Bliskich mi ludzi i siebie. Siebie - to boli najbardziej. Jestem egoistką. Nie tego mnie uczyłaś, zanim odeszłaś ode mnie. Tyle nauk pobrałam, żadna jednak nie uczyniła ze mnie lepszego człowieka. Płacze nocami z bezsilności, ze słabości przygryzam wargi do krwi. Nikt nie powinien mnie takiej widzieć, ludzie nie rozumieją. Masz mnie pewnie za kogoś wyjątkowego. Błąd, mamo. Jestem nikim i niczym. Nie osiągnęłam nic, nie przyczyniłam się do niczego dobrego, nie zrobiłam nic godnego uwagi. Łaknę miłości, a nie potrafię dać z siebie wyższego uczucia. Pragnę zmian u ludzi, a jestem za słaba, by zacząć zamiany od siebie. Nie takiej córki pragnęłaś, nikt nie chciałby takiego dziecka. Całe moje życie to jeden wielki bunt, bunt przeciwko samej sobie. Teraz to widzę i rozumiem. Czy jednak potrafię inaczej żyć? Czy nie będzie to życie na przekór samej siebie? Ile razy można zaczynać na nowo? Czy jest człowiek, który pokocha mnie taką jaką jestem, z całą moją złożonością, niecierpliwością, gniewem, słabością i niewinnością? Kiedyś myślałam, że tak. Dziś jestem za trudna na miłość.


to ja, ten sam od tylu lat, sam bo ciebie mi brak, ciebie mi brak

wtorek, 1 kwietnia 2014

Nieobecny nieznajomy

Czy można dorosnąć do wybaczenia? Przebaczyć komuś, kto nie zawiódł nas raz, ale rozczarowywał nas dzień po dniu, bez urlopu, przez dwadzieścia dwa lata? Słów, brakuje słów, nie mamy też historii. Ile trzeba mieć w sobie siły, ile determinacji, a ile miłości, zwykłej ludzkiej, do człowieka, by po prostu odpuścić? Krew, to tylko krew, łańcuch więzi w płynie. Czy bliskość umysłowa, jedno ciało zrodzone z drugiego, wewnętrzna relacja, ułatwia czy pogarsza sprawę? Czy po prostu trzeba mieć chęci, nie jest to podstawa do odpuszczenia? Chcieć, po prostu chcieć, a sprawy potoczą się dalej swoim tempem. Nikt z nas zobojętnienia nie powstrzymał na czas. Teraz, to wszystko nie ma już znaczenia dla nas. Każdy dzień będzie taki sam, lata będą lecieć, a ty nadal będziesz dla mnie obcym człowiekiem. Może nikt nigdy nie powiedział ci, że wychowanie nie polega na fizycznej obecności w drugim pokoju, bez zaangażowania, rozmowy, pomocy. Bez żadnej asekuracji, swój pierwszy krok stawiałem. Może nie wiedziałeś, że bycie rodzicem, to nie jedynie danie nazwiska. Czy widziałeś może, moje mleczne zęby? Właściwie... nie obchodzi mnie, czy ktoś pokazał, nauczył cię, co to znaczy kochać, co to znaczy być, wychować, dać przykład, chcieć. Trudno zrozumieć siebie bez fundamentów. Zbyt wiele lat nie rozumiałam dlaczego, obwiniałam siebie, zachodziłam głowę co robię źle. Koniec wykonało się i już. Został nam tylko ten ból w świadomości. Dzieci nie są winne braku miłości.




Pokochać swoje nazwisko? Nigdy.

piątek, 14 lutego 2014

Choć wiem, że tego nie przeczytasz, napiszę.

Pamiętasz jeszcze naszą rozmowę w busie mknącym w moje pierwsze RURowe szkolenie? Pewnie nie pamiętasz, wszak minęły równe trzy lata, ale kiedy zapytałeś jak się mnie zdobywa, prócz bycia obok mówiłam, że trzeba pozwolić mi uciec. Zapomniałeś już o tym całkowicie, za każdym razem złoszcząc się na moją naturę. A szkoda, bo natury nie powinno się oszukiwać i tłamsić w sobie. Chyba się zmieniłam, stałam się bardziej zamknięta w sobie, bardziej samotna, bardziej lubiąca przebywać sama ze sobą, nie wiem czy to Twoja sprawka, czy moja. Ale zupełnie nie jest mi z tym źle. Ostatnimi czasy ciągle śnie o podróżowaniu w nieznane, wyciąganiu kciuka na poboczu drogi, ciągłej wędrówce z plecakiem na plecach, odnajdywaniu w tym sposobu na życie. Niedługo będę musiała podjąć ważną decyzję, zostało mi tylko kilka miesięcy. Co dalej? Jak żyć? Gdzie żyć? Z kim żyć? Piszę o tym akurat dzisiaj, bo to dobry dzień na podsumowanie wielu spraw, taka jakby rocznica początku naszej znajomości, choć wiem, że było to dużo wcześniej, jednak to właśnie w ten dzień, zaczął się jakiś inny jej etap, wyższy level. Nie wiem co ze sobą poczynić, jakie kroki, w którą stronę. Dróg jest wiele, wszystko zależy ode mnie - wiem, ale to nie łatwe. Gdyby tylko nie tłamsił mną strach, nie zgniatał marzeń... ale boję się tak potwornie, że właściwie już nie mam pragnień. Znów staje się nikim, bez formy... i zdecydowanie za dużo pije, byle tylko nie myśleć. Przepraszam T. za to, że to ja nie umiem być.





Hrubieszów 15.02.11
(dzień wcześniej jechaliśmy na to szkolenie)

środa, 12 lutego 2014

Tylko ty i twój własny świat.

Zgubiłem sens i odnaleźć go nie mogłem
Własny świat nagle wydał się tak obcy
Tak pusty, chłodny, nieistotny




Jestem jak na narkotycznym haju. Odrętwiałe myśli i skostniałe ciało. 
Przestałam czuć. Coś we mnie umarło. 
Mam tak samo zimne serce jak dłonie. Jestem wewnętrznym trupem. 
Nawet nie wiedziałam, że w kilka chwil można pozbyć się wszystkich uczuć. 
Zostać samemu ze sobą w najszczerszej formie. 




wtorek, 11 lutego 2014

Hood up, head down and just walk away.


A może w tym wszystkim chodzi o to, że jak jest pięknie i dobrze, to ja wcale nie potrzebuje się uzewnętrzniać, wylewać myśli. Może wtedy właśnie, wtedy gdy w nielicznych chwilach jestem szczęśliwa, wcale tych myśli nie ma, uciekają, znikają, tak jak znika noc, gdy wstaje słońce. Tak właściwie to się teraz sypie, jebie, niszczy, burzy - wszystko.


poniedziałek, 10 lutego 2014

niedziela, 9 lutego 2014

dopóki tu jesteś, ważne jest kim jesteś... kiedyś to zrozumiesz.





Powiedzą wam dużo, będą mówić to i owo, szczerze i do bólu,
ale opowiedzą was tylko o tej jasnej stronie, o tym co było widać,
a ona jest jak księżyc i nikt nie powie wam o ukrytej stronie księżyca.
Bo ludzi takich jak ona, ludzi tak głęboko wewnętrznych i magicznych
nikt nigdy dobrze nie zna.