poniedziałek, 31 grudnia 2012

Strzel sobie w oko petardą.

Sylwester to dziwny okres. Wszyscy chcą hucznie świętować nadejście Nowego Roku, pokazać jak świetnie potrafią się bawić. Alkohol przyćmiewa nieudane życie, przegrane sprawy, zapomniane plany. Możesz zaserwować sobie zabawę w najmodniejszym lokalu w mieście, aby później pochwalić się tym na jeszcze bardziej znanym portalu społecznościowym, jednak płacisz od pary. No właśnie. Gdzie więc bawią się single? Na domówkach, zapewne, jeśli mają przyjaciół. Co i do kogo bez nich? Sylwester to czas radości, zapominania o kłopotach i nowy początek być może czegoś ważnego, dla każdego z nas. Taką papką karmią nas media, które zapraszają odgrzewane gwiazdy do swych programów, aby sztucznymi uśmiechami zatuszować przykrą prawdę. Jednak tak naprawdę, to najczęściej moment, kiedy uświadamiasz sobie, że nie masz zupełnie nic, nikt na Ciebie nigdzie nie czeka, jesteś zupełnie sam dla siebie... nawet w pełnej ludzi sali czy domu. Nienawidzę Sylwestra.

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Dzyń dzwoneczku.

Dlaczego muzyka świąteczna jest świąteczna? Dlaczego akurat te dźwięki przypominają nam śnieżny, grudniowy dzień, kiedy stół ugina się pod ciężarem potraw, a ludzkie twarze cieszą się na widok innych? Co powoduje, że na dana melodię, nawet bez słów, reagujemy ciepłym wspomnieniem zapachu piernika, pomarańczy, cynamonu, choinki i światła odbijającego się od bombek? Czy to dźwięk dzwonków przypominających nam opowiadane przez dorosłych o nadlatującym na swych saniach Mikołaja? Czy w okresie tych kilku mroźnych dni, każdą piosenkę jesteśmy w stanie przypisać do świątecznych bowiem nasz nastrój taki jest? Cokolwiek by to nie było, jeśli tylko powoduje uśmiech na twarzy i ogień w sercu, warto jest nadstawiać ku temu uszy.




Merry Christmas moi drodzy. 
Czy bardziej merry czy christmas, wybierzcie sobie sami!

niedziela, 18 listopada 2012

I still have hope.




Jak można być kochaną, jak się ma takie dłonie? 
Zawsze obgryzałam skórki. 
Całe życie trzymałam palce w ustach. Całe życie.

poniedziałek, 12 listopada 2012

put your hand to your heart - listen














Wiesz, jak to jest, gdy cza­sami sie­dzisz gdzieś i słyszysz cichutką mu­zykę dochodzącą z in­ne­go pokoju? Pros­tu­jesz się i nad­sta­wiasz uszu, usiłują zgadnąć, co to jest! Po chwi­li zga­dujesz i opierasz się wy­god­nie z pow­ro­tem, jak­byś mówił: Okey, te­raz życie może toczyć się da­lej. Tak było ze mną, L! Odgadłam, ja­kiego rodza­ju mu­zyką jes­teś dla mnie. 

środa, 24 października 2012

TO



Zatracam się, zatracam się w sobie, w datach, w czasie. Wszystko mi się myli, świat smutnieje i szarzeje. Jestem niejasna, pusta i gorzka. Świadomość, że nie mam jeszcze jednego dnia, jest przytłaczająca. Wiesz, obiecałam sobie, że to miejsce zawsze będzie dodawało siły, że przychodząc tutaj nabiorę nadziei, którą życie tak skrupulatnie mi zabiera, że stanie się ucieczką od złych chwil i dni.... 

Nie umiem dotrzymywać obietnic. 
Droga do Ciebie zbyt wiele mi przypomina, idąc nią widzę każdą minutę tamtych chwil. Ziemia jest taka twarda w październiku a Twoje ciało do końca pozostało gorące. Pozwól mi ogrzać się wspomnieniami i wybaczyć sobie zdradę. 
Pozwól mi Przyjacielu.





24 października 2011 roku wybrałam śmierć przekreślając życie.
Kocham Cię Baton, do końca wszystkiego żeby zacząć na nowo.

wtorek, 16 października 2012

bitch






Czy wiesz jak kochają kobiety, które nie miały nigdy oparcia w swoich ojcach?
Czy szeptały ci kiedyś nad ranem, w chwili słabości, jakie miewają lęki?
Czy potrafisz dać im potrzebny czas, by przy tobie rozkwitły?
Czy uważasz miłość tych kobiet za wierną i dojrzałą?





Widzisz:
Silne, niezależne, zawsze radzące sobie z problemami, wredne, wyrafinowane, zimne suki.





Ale nie masz pojęcia kim są naprawdę,
póki cię nie skrzywdzą.

poniedziałek, 24 września 2012

sobota, 15 września 2012

Ona i On.

Nauczyłam się tęsknić.
Tak jak się tęskni za chwilą spokoju w zabieganym życiu.
Tak jak się tęskni za świeżym górskim powietrzem w pełnym smogu mieście.
Tak jak się tęskni za ojczystym językiem w obcym kraju.
Tak jak się tęskni się za uśmiechem dziecka w tłumie smutnych ludzi.
Tak jak się tęskni za promykiem słońca w jesienne szare wieczory.
Tak jak się tęskni za kubkiem herbaty z miodem i cytryną w zimne dni zimy.
Nauczyłam się czekać.
Tak dawno temu… pierwszą osobą była Mama. Kiedy wyjechała, świat na chwilę upadł… pustka rozdzierała od środka. A ja musiałam trwać tutaj, sama. Jak żyć tak samo gdy ‘tak samo’ już nie istnieje?
A jednak nauczyłam się żyć.
Na własność. Bez jej pomocy. Chodzić po ziemi, nie upadając tak często, podnosić się, pokonywać trudności.
Drugi był On. Każde spotkanie jest dla mnie cudownym prezentem. Tak jakbym wiele razy w roku obchodziła urodziny lub gwiazdkę. Przy nim jestem sobą, mogę być sobą. Wciąż tą małą, śmieszną dziewczynką, która dziękuje za wszystko uśmiechem. Dzieli nas odległość… ale czymże jest odległość kiedy całe Twoje życie jest podróżą? Kiedy kochasz to co robisz. Czymże jest droga jak nie chwilą zachwytu na spotkanie z wyznaczonym celem?
Nauczyłam się, że niewiele potrzeba do szczęścia.
Uśmiech, ten uśmiech. Dotyk ręki na skórze. Drżenie warg. Spojrzenie w oczy.
Kawałek czekolady. Ciepła herbata. Dobry wiersz. Ta muzyka, co łączy, nie dzieli. Wolność. I droga… horyzont przed sobą.
Nauczyłam się żegnać.
Wsiadając do pociągu, bądź widząc Ją i Jego odjeżdżających.
Nauczyłam się doceniać odległość, która nas dzieli.
A dziś zszywam rozdarte serce czerwoną nicią. Tyle ma blizn, jakże wspaniałych blizn i wspomnień. Tyle tęsknot i dobrych chwil.
Dziś nauczyłam się oddychać za każdym razem gdy brak mi powietrza którym dla mnie jesteś.
Nauczyłam się kochać?

piątek, 27 lipca 2012

Czasy '69 nie wrócą, więc żyjmy tym co dostaliśmy.



(...) Uczestniczyłem w wydarzeniach, które dotychczas mogłem znać jedynie z gazet lub telewizji. Najeżdżający ze wszystkich stron kraju młodzi ludzie, byli całkowicie inni od tych, z którymi miałem do czynienia w Nowym Jorku. Nie interesowała ich pogoń za bogactwem ani sławą. Właściwie nie pokusiłbym się o jakieś zaszufladkowanie przybyłych. W każdym razie na pewno odrzucili to wszystko, co było częścią wielkiej iluzji zwanej american dream - amerykańskim snem. Nosili długie włosy, dżinsy i byli na luzie. Bosi, z chustami na głowach, czuli się wolni. Wielu farbowało włosy na pomarańczowo, różowo, czerwono, zielono, fioletowo czy niebiesko. Zawsze nosili koraliki na szyi lub nadgarstku, pacyfy i inne ozdoby, nawet wokół kostek u nóg. Młodzieńcy zapuszczali brody i nie bardzo dbali o higienę osobistą, lecz nade wszystko zupełnie ich nie obchodziło zdanie innych w tych sprawach. Już nigdy więcej nie widziałem tylu uśmiechniętych i przepełnionych radością ludzi. Nie przeczę, wielu z nich coś brało. Na porządku dziennym była marihuana, THC i LSD. W czasie festiwalu używano wszystkiego.

piątek, 20 lipca 2012

nie patrz.

Wiesz, miałam kiedyś skrzydła. Ucieli mi je w wieczornym gwarze oświetlonego miasta. W takich chwilach upada się na kolana i zakrywa rękawami oczy, by obcy ludzie nie widzieli jak płaczesz. W takich chwilach umiera coś w tobie. Już nie jestem tą samą osobą. Blizny nie znikają.

Czy widzisz te dwie blizny?
To ślad po moich skrzydłach.

wtorek, 17 lipca 2012

Za zamkniętymi oczami



Leżę, w swoim łóżku, tuląc swojego misia, w swoim ulubionym, za dużym podkoszulku, gasząc swoją żółtą lampkę. Leżę, ale czy to nadal ja? Podkurczam nogi pod sama brodę, mocniej ściskam miśka. Nie chcę być tej nocy sobą, nie chcę zamknąć oczu i znów śnić, nie chcę wierzyć, że to, że by mogło. Chce być kimś innym, kimś ze spokojnym oddechem, kimś z do końca zamkniętymi powiekami, kimś z miłymi snami. Od wielu dni gardzę sobą, taką słabą mną, która wciąż śni jeden koszmar i coraz bardziej boi się, że czas w którym się rozgrywa, nieuchronnie zbliża się.



poniedziałek, 16 lipca 2012

Bądź cierpliwa Mała!








Mówił Jej, Mała:
W życiu spotkasz ludzi, którzy nie będą się z tobą zgadzać, i przede wszystkim powinnaś ich wysłuchać. Może mają w czymś rację. Ale potem zastanów się, w co ty wierzysz, i jeśli nadal będziesz uważać, że to ty masz rację, miej odwagę obstawiać przy swoim.
Chodź Mała spać.


piątek, 6 lipca 2012

twoje życie, więc myśl

Gdy chcesz przejść na inną stronę, klikasz nowa kartę i po sprawie. Otwiera ci się nowa droga wyboru, ale w życiu nie dostajemy od losu nowej kartki, którą możemy zapisać od początku, całkowicie inaczej. Jesteśmy skazani na zabazgrany zeszycik, w którym może i można używać korektora, ale dostajesz go zbyt mało, by móc wymazać wszystkie błędy, a plama po nim na zawsze szpeci kartkę. Rzeczą ludzką jest się mylić, ale to ludzie obdarzeni są tym największym darem - myśleniem twórczym, rozumem, więc zacznijmy myśleć, by nie krzywdzić i nie musieć korektorować swego istnienia.

Nie krzywdź, to boli.

sobota, 30 czerwca 2012

Konkurs na...




W tym roku to czerwiec okrzyknę najgorszym miesiącem. 
Jedyna pociecha, że już się kończy. Lipcu, proszę, bądź lepszy.



środa, 27 czerwca 2012

Drobniaki.

Pewien żebrak zapamiętał mnie na tyle mocno, iż przechodząc dziś obok niego usłyszałam 'kochanieńka... aaa przepraszam, od pani to nic nie chcę' w zasadzie nie mam nic do ulicznych zbieraczy wszelkich dóbr, ale ta wylęgarnia na katowickich ulicach może w pewnym momencie wkurzyć, bo albo zbierasz tony ulotek, w których się możesz wręcz utopić albo słyszysz, że masz coś komuś dać. Ja mogę moi mili rozdawać darmowe uśmiech, które mam nadzieję, że będą się mnożyć, gdy się będę nimi dzielić z ludźmi.

piątek, 22 czerwca 2012

"noo ale dajcie powiedzieć...!"



Kiedyś słuchając tego utworu mówiłam sobie, że nigdy nie zgodzę się z wersem byłabym na wyłączność, a nie ogólnie dostępna, dziś myślę, że gdybyś był, a nie bywał to jestem na to gotowa, dorosłam.

wtorek, 19 czerwca 2012

Decyzja.

Jak wyglądałaby reakcja bliskich, gdyby przyjść do nich niespodziewanie, powiedzieć żegnam was moi drodzy, ruszam ku horyzontowi!, niepozałatwiane sprawy zostawić takimi jakie są, ostatni raz pocałować osobę, którą się kocha i wyjść przed siebie z bagażem życiowego doświadczenia, do celu, którego się nie ma. To całkiem niemądre powiecie. Całkiem, zgadzam się, bo i jak zostawić tych co się kocha? No jak? Czy pozostawienie ich w sercu do końca, odnalezienie siebie gdzieś u kresu, uśmiech na twarzy i akceptacja świata nie jest ważniejsza od trwania tu i teraz, tu i obok, tu i zawsze? Nie mam odwagi, wiem. Ale jestem bardzo, bardzo, bardzo ciekawa ich twarzy, zdumienia, słów i uścisków. Byłyby serdeczne, czy już nie-moje i wrogie?

niedziela, 10 czerwca 2012

puk.puk






Uświadomiłam sobie dzisiaj, iż weszłam w jedno bardzo mocno uporządkowane życie,
weszłam i to brudnymi buciorami, nawet nie wycierając ich w wycieraczkę. 





środa, 6 czerwca 2012

dzień dobry

chyba lubię budzić się bladym świtem, obserwować budzący się świat z półprzymkniętych oczu, dzień wydaje się wtedy taki długi, a jego koniec taki odległy... lubię zapach budzącej się trawy i śpiew ptaków. otwierać nago okno na oścież, aby świeże, mroźne, ranne powietrze oczyściło mnie z resztek snów. może bywam śpiochem, ale kiedy budzę się prawie w nocy, śpiąc po trzy - cztery godziny, to czuje się bardziej rześko, niż kiedy możesz mnie spokojnie obudzić o późniejszej godzinie. mam nadzieje więc, że tak miło zaczęty przeze mnie dzień, równie mile się skończy, być może w Twoich ciepłych ramionach, które nie będą sprawiać mi przykrości. więc i Tobie życzę abyś spędził równie miło ten początek dnia, a może wieczorem również będziesz się uśmiechał jak ja teraz, pisząc to.

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Life.






Muszę "zmniejszyć wymagania" co do swojego życia, 
wyglądu, samooceny, jedzenia, oddychania, kochania...






niedziela, 3 czerwca 2012

It ain't easy growin up in World War III...




Jak łatwo zapomniałam już ile ta piosenka z mych lat dziecięcych ma ze mną wspólnego i jak siedząc jeszcze wtedy przed prawdziwym muzycznym MTV się jej zasłuchiwałam.


I ran away today, ran from the noise, ran away
Don't wanna go back to that place, but don't have
no choice, no way
It ain't easy growin up in World War III
Never knowin what love could be, well I've seen

sobota, 2 czerwca 2012

Pamiętaj...

"jeśli zwątpisz choć jeden raz, 
to choćbyś z pistoletem zaszedł mi drogę, 
powrotów nie będzie..."


wczoraj słysząc kolejny raz na żywo ów zdanie, 
uświadomiłam sobie, jak bardzo jest prawdziwe
 i jak głęboko mnie dotyczy.




pamiętaj...

Muszę spróbować, muszę.

"Siła. Stać cię na wszystko. (...) "


Anoreksja nie sieje spustoszenia jedynie w ciele, a przede wszystkim w umyśle, w sposobie postrzegania siebie i otaczającego mnie świata, w ocenie każdego zbędnego kilograma, wałka tłuszczu, nie tylko klejącego się do mnie, bo oceniam każdą napotkaną "większą" osobę. Jestem więc umysłową anorektyczka, która spróbuje udowodnić sobie samej, że wytrwa i grube kości, które posiadam, w końcu mi się spodobają i że kiedyś doczekam dnia, w którym wstanę i będę pewna, że lubię siebie i akceptuje w całości.
Z pełną świadomością konsekwencji jakie mają prawo mnie czekać.     


Start.

piątek, 1 czerwca 2012

01 czerwca



Dziś Dzień Dziecka, może więc spełniają się marzenia tym szczerym, 
tym co nie udają i nie ukrywają w sobie tego ducha. 

Chciałabym:

być chuda.
mieć dredy.
podniecać Cię.

Chciałabym móc.

sobota, 12 maja 2012

Gloria, Viva La Gloria









Hey Gloria, are you standing close to the edge?
Lookout to the setting sun the brink of your vision
Eternal youth is a landscape of the lie




niedziela, 6 maja 2012

L.

Kiedy się zbudzisz będę blisko, 
będę uśmiechać się nieśmiało...






Chyba nie umiem dziękować, tak prosto w oczy, wypowiadając głośno słowa, kiedy patrzysz na mnie z czułością i uśmiechem. Ale chcę podziękować Ci za każda spędzona chwilę, razem i osobno. Za wieczorne spacery, przy których znów odkrywałeś w sobie dziecko. Za odpoczynek, spokój ducha, za wyciszenie się w sobie samej. Za to, że znów mogłam uciec w Twoje ramiona, najbezpieczniejsze dla mnie miejsce pod słońcem. Za to, że mogłam zrozumieć, zobaczyć i poczuć to miejsce, które kochasz całym sercem. A przede wszystkim za to, że smutek uciekł i znów nabrałam troszkę siły do walki ze światem, moim światem.









Dziękuję.

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

raj, którego nocą pragniesz tak jak ja



kolejny dzień, kolejna taka noc, 
kiedy pokochać go nie miał kto
(...)
zalany łzami, śniło mu się, że, 
że jego dusza już umie latać



piątek, 27 kwietnia 2012

clean

Kiedy chcę przemyśleć, kiedy chcę nie myśleć - sprzątam, przemeblowuje swój pokój. Ostatnim razem, kiedy mnie to dopadło tak mocno, zapominałam o człowieku, oczyszczając zarówno moje cztery ściany na zewnątrz, jak i wewnątrz. Dzisiaj sprzątam, żeby się wyciszyć, żeby odpocząć od myśli, to taki rodzaj terapii, która niestety nie zawsze działa. Dzisiaj chcę sobie przypomnieć uczucie, które schowałam zbyt głęboko w sobie, by nikt go nie dostrzegł i mi go nie odebrał. Wciąż wierzę, że gdy Cię zobaczę to świat znów stanie się normalny, a klosz, który spadł na moja głowę nagle i niespodziewanie, tak samo szybko rozpadnie się w drobny mak. Wciąż wierzę, że zacznę znów się uśmiechać tak, jak dawno tego nie robiłam, wciąż wierzę, że szczęście znów mnie znajdzie. Uczucia odrętwienia i unoszenia się w próżni nie opuszczają mnie na krok, znam je, znam z dawnych lat. I tak dziwnie brak mi sił, by je odegnać. Dlaczego pomyślałeś, że mi się odechciało? Chce mi się wciąż mocno, za mocno by o tym myśleć, ale nie umiem na razie tego okazać. Wiec trwaj, trwaj mój chłopczyku z mieczykiem do odganiania złych snów, które przychodzą ostatnimi czasy nad wyraz często i nawet mój strach nie chce mnie z nich wybudzać. Wiec trwaj, tak jak ja trwam w tej dziwnej pustce i nie zapominaj o mnie.



Obrzydliwy dzień, nie wytrzymam tak
Czuję się, jak śmierć, jak nic, jak nikt, bez szans
Jestem jakoś tak, jak coś na prąd

(...)

Gdzie ja jestem czy to ty

Wpadam w obłęd, nie mam sił
Mózg wysycha, pomóż mi



O losie, wybiło południe, a ja mam sterylnie w pokoju i wciąż bałagan w myślach!

czwartek, 26 kwietnia 2012

często twe oczy, miast wiosennieć zielenią

Jestem coraz bardziej oschła i nieczuła, jestem coraz bardziej niedobra dla własnego... dla człowieka, z którym przyszło mi na moje nieszczęście mieszkać, coraz bardziej nieprzyjemna nawet dla samej siebie. I czuje się coraz bardziej krucha i delikatna, coraz bardziej kobieca, coraz bardziej czuje się nie sobą. I czekam na paznokcie, które nie chcą rosnąć. I zakładam skorupę dla otaczającego świata, i przestałam tęsknić, za kimkolwiek i czymkolwiek, i serce mi się już nie rwie, nie domaga, nie czeka, i pusto jakoś, i głucho, i cicho, i ciemno mnie otoczyło. Przestałam czuć.


Wyjątkowo ślicznie dziś wyglądasz.
A więc ładnie mi w smutku.

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

I believe in it.






Pójdziemy ze sobą powoli obok do końca wszystkiego, żeby zacząć na nowo.
Bez słowa i snu w zachwycie nocą, a bliskość rozproszy nasz strach przed ciemnością.
Będziemy tam nago biegali po łąkach, okryją nas drzewa, gdy zajdą wszystkie słońca
I czując cię obok, opowiem o wszystkim - jak często się boję i czuję się nikim.




sobota, 21 kwietnia 2012

promise I'm worth it.







Co robisz, gdy czujesz przeszywającą pustkę? Czym ją wypełniasz? 
Co robisz, gdy stres wchodzi zbyt głęboko w Twoje życie? Jak ratujesz to, co przez niego możesz stracić?
Chcę przespać, przeczekać, przemilczeć, odpocząć od życia. 
Całego.

sobota, 17 marca 2012

Valerie

well sometimes I go out by myself and I look across the water
and I think of all the things of what you're doing and in my head I paint a picture
since I've come home well my body's been a mess and I miss your ginger hair and the way you like to dress

piątek, 16 marca 2012

Wciąż próbuję być tym dzieckiem, na przekór obecnym czasom.


Jeszcze wierzę, że będę żyć tak
żeby w duszy pozostać dzieckiem

Pamiętasz jeszcze czas, gdy nie mięliśmy nic, prócz rozczochranych włosów, przykurzonych ubrań, startych od biegania butów, brudnych rąk, a w kieszeni kilku drobniaków na oranżadę w butelce, kulek do gry, papierków po gumach i trochę innych drobiazgów, ważnych dla nas niczym skarb? Pamiętasz jacy byliśmy wtedy szczęśliwi? Dwudziesta pierwsza wieczorem była dla nas prawie nocą, huśtawka wybijała nas niczym rakieta w kosmos, drzewa były najlepszymi drabinkami, i nie trzeba nam było najdroższego i najbezpieczniejszego placu zabaw z bajerami, bo docenialiśmy to co mieliśmy. Pamiętasz smak śliwek, czereśni i jabłek, zrywanych z tych drzew? Strach, że nas przyłapią, gdy wchodziliśmy przez ogrodzenia innym na ogródki działkowe. Pamiętasz te wszystkie poobijane kolana, zdarte łokcie, umorusane twarze? Ile nam potrzeba było do szczęścia, prócz wyjścia na dwór i kilku znajomych? Nikt nie miał najlepszego laptopa, komórki czy quada, nikt ich nawet nie potrzebował. Koc był namiotem, naszą baza, rower był autobusem, podczepione do niego rolki wagonikami, jeżeli ktoś dostawał coś lepszego od rodziców, to bawiliśmy się tym wspólnie, wykorzystując to do granic możliwości. Potrafiliśmy się dzielić, zapominając czym jest zazdrość. Projektor filmowy i klisze dodawały rozrywki na najwyższym poziomie, nie trzeba nam było filmów 3D i góry popcornu, by rozkładając wieczorem prześcieradło na ścianie stworzyć najlepsze kino w mieście.  Mieliśmy siebie nawzajem, zwariowane pomysły, które realizowaliśmy i bogatą wyobraźnie. 

Pamiętasz to wszystko? To pomyśl teraz ile współczesny świat odebrał tym dzieciakom dając ogólnodostępny komputer i internet.

wtorek, 13 marca 2012

niewysłany list.

Gdyby mi ktoś powiedział, gdybym miał choć odrobinę gwarancji, że będę mógł być z Tobą, choć przez rok, choć przez pół roku, a potem - śmierć, to bym pojechał do Ciebie. To nie melodramat; to wyznanie tego, który na pewno - z całym idiotyzmem i kabotynizmem - najwięcej Cię kochał. W końcu przyjdzie taka noc, kiedy prześpisz się z innym. Ja Ci się nigdy nie podobałem, ale to inna sprawa. Mnie lepiej być pijanym, niż myśleć, że ta chwila w końcu przyjdzie. Ale jeszcze nie rób nic ostatecznego. Jesteś taka młoda. Masz jeszcze czas. Każdy chce być szczęśliwy. Ja chciałem być szczęśliwszy od innych. Ale Bóg mnie ukarał. Balem się o Ciebie. Wiesz czego się bałem. Ale dzisiaj, to wszystko co nas dzieliło, nie wydaje się tak ważne.

Trzeba być bardzo pijanym, żeby moc tak pisać. Ale mówię Ci - gdybym miał gwarancję, że będę z Tobą chociaż rok, a potem mnie zabiją - przyjechałbym do Ciebie. Nie ma, nie było - okazuje się - nic ważniejszego od Ciebie. Ale nie da mi nikt choć tej odrobiny. A w końcu wszystko jedno, gdzie człowiek jest cudzoziemcem. Ale czekaj. Jeszcze czekaj. Jesteś taka młoda. To nic nie znaczy, bo powinnaś właśnie teraz być szczęśliwa. Ale ja też jestem sam: pamiętaj, że jestem zupełnie sam i wszystko, czym żyję, to panna Czaczkes. Jeszcze trochę czekaj. Jeszcze trochę, ja też nie jestem szczęśliwy.
Czekaj, czekaj.

 (list M. Hłaski do A. Osieckiej, 7.12.58r )


jestem ciekawa, czy ktoś kiedyś, w ten sam sposób pomyślał o mnie. czy gdzieś podobny list spoczywa na dnie szuflady, nigdy nie ujrzawszy światła dziennego…

niedziela, 4 marca 2012

Idealny poranek


Czasami jest tak, że budzimy się z uśmiechem na ustach. Cokolwiek byśmy nie mieli w tym dniu do zrobienia, do nauczenia się, do zaplanowania, mamy dobry humor. Słońce prześwituje przez śnieżnobiałe firanki, wdziera się powolutku w zacisze naszego pokoju, naszych pilnie strzeżonych czterech ścian, do których dopuszczamy jedynie wybranych. Budzi nas smyrając po nosie, któż nie lubi słonecznych pocałunków zwiastujących pojawienie się wiosny? Takie idealne poranki sprawiają, że nic nas nie rozzłości, nic nie zdenerwuje. Mam wewnętrzną motywację by żyć, by działać, by uśmiechać się do ludzi i zarażać ich nim, by... zwolnić kroku, obserwować otaczający nas świat. Mój poranek tak właśnie dziś wyglądał, w 100% idealny byłby wtedy, gdy obok mnie leżał mężczyzna być może mego życia, a ja mogłabym obserwować jego spokojny oddech. Ale skoro nie ma się wszystkiego to warto doceniać to co się dostaje od losu. Uśmiecham się do was dzisiaj moi mili, mam nadzieję, iż macie siły by ten uśmiech odwzajemnić ze zdwojoną siłą. I tego wam dzisiaj właśnie życzę!

sobota, 3 marca 2012

***



- Chodź ze mną. 
- Gdzie? 
- Gdziekolwiek. Póki się nie znudzimy. A potem... nieważne. To jest prawdziwe życie. Właśnie to.

piątek, 24 lutego 2012

Dość ckliwych filmów.

Czuję, że się rozpadam na milion drobnych kawałków. Chciałoby się w takim momencie uciec. Biec przed siebie, nie oglądać się w tył, nie myśleć co będzie za chwilę, godzinę, dobę, tydzień, rok. Nie przejmować się tym co nadejdzie, tylko trwać w tym co jest teraz, w tej chwili. Chciałoby się znów być tym dzieckiem, które pragnie dojść na koniec tęczy i to pragnienie realizować. Z jakimkolwiek skutkiem. Ważne jest tylko realizacja. Idziesz przed siebie i chłoniesz chwilę.

Zabierzcie mnie z tych czasów. Dajcie je komuś, kto o nich śnił. Nie pasuje tutaj. Mój romantyzm, moja wrażliwość, moje marzenia, moje pragnienia, moja wyobraźnia, moja wiara, moja dobroć, moja ufność giną wśród komputerów, maszyn, robotów, znieczulicy i brudu tych czasów.

Gdzie uciekać, gdy wszędzie tak samo? Czy jest gdzieś kraina, w której czas się zatrzymał? Sprzedam wszystko co mam, by tam się znaleźć, choć mam niewiele. W sumie nie mam nic prócz wyobraźni i wiary w nią. Lecz czy to mało? W owym świecie to nic. Zupełnie nic, wiem.

Pozostaje mi użyć tych wszystkich środków jakie dostałam wraz z darem życia, zamknąć oczy i znaleźć się tam oczyma duszy, niesiona magicznym wiatrem, pozostaje mi śnić o miejscu, które zabił duch czasu. Pozostaje mi wierzyć, że kiedyś wszystkie moje pragnienia, nawet te nierealne się spełnią.

czwartek, 26 stycznia 2012

Zadra w sercu...




Naiwna jak dziecko. 
Ufna jak psiak. 
Jak ja funkcjonuje z takimi cechami w tym świecie, to sama nie wiem. I to jeszcze tak długo.



Jest mi po prostu przykro... nic więcej.



niedziela, 22 stycznia 2012

Cisza, czas i ja


Cenię sobie samotność. Cenię ją od najmłodszych lat. Choć dzieliłam pokój z bratem, odnajdywałam ją. Cztery ściany i ja. Chyba to coś co najbardziej kocham. Chyba to dla mnie cenniejsze od wolności. Już od dziecka wolałam zabawy w pojedynkę. Mogły jedynie rozgrywać się w mojej głowie, widziały je tylko moje oczy, były tylko moje. Uwielbiałam je. Czasem potrafiłam o niczym nie myśleć, wyłączyć się z otaczającego świata. Wtedy też byłam tylko ja. Do dziś  tak robię.
Uświadamiam sobie takie rzeczy dopiero po latach. Siedzę w pełnym ludzi pokoju, w kącie i piszę. Brak skupienia, brak spokoju. Wyczekiwanie czy nikt nie patrzy, czy nikt nie podejdzie i nie zajrzy mi w kartki.. Nie znoszę tego. Kiedy coś stworzę i ocenię, że się nadaje do pokazania, robię to, resztę zostawiam dla siebie. Samotność jest dla mnie także prywatnością, nikt nie wtargnie z brudnymi butami do mojego pilnie strzeżonego świata. Dlatego kocham samotność z całego serca.

Lubię być sama. Położyć się na podłodze, zamknąć oczy i... zniknąć.

czwartek, 19 stycznia 2012

Jeszcze wierzę, że będę żyć tak, żeby w duszy pozostać dzieckiem...



Jak łatwo zarażamy innych muzyką, to najszybciej rozprzestrzeniający się wirus na świecie, i myślę, że także najprzyjemniejszy w odbywaniu choroby. Dzięki Ci L., za to, że jesteś ze mną i jesteś moją muzyką.
Posłuchajcie...

Jeszcze wierzę, że będę cię kochać
Po happy endzie nie skończy się film
I dojdę z tobą aż do niekońca
Do niekońca zwyczajnych dni

wtorek, 17 stycznia 2012

odważ się być sobą...


Podaj mi kubek z kawą, usiądź obok, zapomnijmy na chwilę o zarywanych nocach bez snu, podkrążonych oczach i zamykających się powiekach, rozmawiajmy jak najdłużej, nacieszmy się swoimi głosami, mówmy nawet o głupotach i śmiejmy się głośno niczym szaleńcy. Zarwijmy dla siebie kolejną noc! Nie daj się namawiać, jesteśmy tacy młodzi, życie nam to wybaczy. Kawę zamieńmy na wino, kanapę na podłogę, leżmy trzymając się za dłonie, wyznając sobie swoje największe sekrety i marzenia, planując co do szczegółów ich realizację. Spijmy się butelką wina niczym naiwni nastolatkowie. Proszę, bądźmy tej jednej pijano-językowej nocy najbardziej sobą, bez zbędnych skrupułów. Zapomnijmy o strachu, o świetle dnia, w którym dopiero zastanowimy się co zrobiliśmy. Proszę, podaj mi kubek z kawą, usiądź obok i... zróbmy to teraz...

poniedziałek, 16 stycznia 2012

wielki bal sobie spraw



tańcz głupia, tańcz swój taniec życia, tańcz do upadłego, tańcz dopóki starcza ci sił, bo przyjdą dni, gorzkie dni, i nie zostanie ci już nic, ponad bujany fotel, ogień w kominku, trzęsące się ręce, przewracające kolejną stronę książki o spełnionych marzeniach, na które ty nie miałaś dość odwagi, tańcz póki tylko cię stać na uśmiech radości, osładzający ludziom dzień, później będą wrzucać podwójną porcję cukru do herbaty, łudząc się, że znów poczują ten smak, tańcz głupia, tańcz jakby nikt nie patrzył, tańcz swój taniec życia, obracaj się w rytm muzyki słyszalnej jedynie dla Ciebie, pamiętaj, to twoje życie, tańcz...

sobota, 14 stycznia 2012

Tylko się nie zakochaj...






W takie dni jak dziś, nie powinno się wychodzić z domu. W takie dni czas leci wolniej, z kubkiem herbaty, kakao czy kawy w dłoniach, pod ciepłym kocem, z filmem, książką, snem lub Tobą obok. W takie dni najbardziej tęsknię, choć przecież parę chwil temu byłeś tak bardzo blisko mnie.


czwartek, 12 stycznia 2012

semafory i potwory

Leży obok Ciebie, ciepła i senna. Przytulasz ją mocno do siebie, tak jak to uwielbia, czuje Twoje bezpieczne ramiona, chroniące jej świat. Wtulasz twarz w jej włosy, chłoniesz ich zapach, czujesz, że ta chwila jest Twoim szczęściem, dla niej także jest ona wspaniała. Jednak... leży z zamkniętymi oczami, jakby w niebycie. Zdaje sobie sprawę z tego, że to nie sen, wie doskonale o wszystkim co dzieje się w jej otoczeniu, ale to coś czego nie potrafi opisać. Myśli wirują w jej głowie, a tysiące kolorów barwnie je oplata, jednocześnie cisza krzyczy głośno, a pustka przeraża. Budzi się z szeroko otwartymi oczami, strach nie pozwala złapać powietrza, serce galopuje oszalałe w jej klatce piersiowej. Po chwili dochodzi do siebie i znów leży obok Ciebie, ciepła i senna, a Ty obejmujesz ją swoimi ramionami. Nic się nie zmieniło. To tylko złudne uczucie, myśl, która pojawiła się nagle i tak samo szybko uleci w wieczorne powietrze, myśli sobie, zamykając ponownie oczy. A koszmar nie znika, bo nie jest snem...



I ostatnimi czasy dzieje się tak zawsze gdy zamyka powieki i nie zasypia...