piątek, 14 lutego 2014

Choć wiem, że tego nie przeczytasz, napiszę.

Pamiętasz jeszcze naszą rozmowę w busie mknącym w moje pierwsze RURowe szkolenie? Pewnie nie pamiętasz, wszak minęły równe trzy lata, ale kiedy zapytałeś jak się mnie zdobywa, prócz bycia obok mówiłam, że trzeba pozwolić mi uciec. Zapomniałeś już o tym całkowicie, za każdym razem złoszcząc się na moją naturę. A szkoda, bo natury nie powinno się oszukiwać i tłamsić w sobie. Chyba się zmieniłam, stałam się bardziej zamknięta w sobie, bardziej samotna, bardziej lubiąca przebywać sama ze sobą, nie wiem czy to Twoja sprawka, czy moja. Ale zupełnie nie jest mi z tym źle. Ostatnimi czasy ciągle śnie o podróżowaniu w nieznane, wyciąganiu kciuka na poboczu drogi, ciągłej wędrówce z plecakiem na plecach, odnajdywaniu w tym sposobu na życie. Niedługo będę musiała podjąć ważną decyzję, zostało mi tylko kilka miesięcy. Co dalej? Jak żyć? Gdzie żyć? Z kim żyć? Piszę o tym akurat dzisiaj, bo to dobry dzień na podsumowanie wielu spraw, taka jakby rocznica początku naszej znajomości, choć wiem, że było to dużo wcześniej, jednak to właśnie w ten dzień, zaczął się jakiś inny jej etap, wyższy level. Nie wiem co ze sobą poczynić, jakie kroki, w którą stronę. Dróg jest wiele, wszystko zależy ode mnie - wiem, ale to nie łatwe. Gdyby tylko nie tłamsił mną strach, nie zgniatał marzeń... ale boję się tak potwornie, że właściwie już nie mam pragnień. Znów staje się nikim, bez formy... i zdecydowanie za dużo pije, byle tylko nie myśleć. Przepraszam T. za to, że to ja nie umiem być.





Hrubieszów 15.02.11
(dzień wcześniej jechaliśmy na to szkolenie)

środa, 12 lutego 2014

Tylko ty i twój własny świat.

Zgubiłem sens i odnaleźć go nie mogłem
Własny świat nagle wydał się tak obcy
Tak pusty, chłodny, nieistotny




Jestem jak na narkotycznym haju. Odrętwiałe myśli i skostniałe ciało. 
Przestałam czuć. Coś we mnie umarło. 
Mam tak samo zimne serce jak dłonie. Jestem wewnętrznym trupem. 
Nawet nie wiedziałam, że w kilka chwil można pozbyć się wszystkich uczuć. 
Zostać samemu ze sobą w najszczerszej formie. 




wtorek, 11 lutego 2014

Hood up, head down and just walk away.


A może w tym wszystkim chodzi o to, że jak jest pięknie i dobrze, to ja wcale nie potrzebuje się uzewnętrzniać, wylewać myśli. Może wtedy właśnie, wtedy gdy w nielicznych chwilach jestem szczęśliwa, wcale tych myśli nie ma, uciekają, znikają, tak jak znika noc, gdy wstaje słońce. Tak właściwie to się teraz sypie, jebie, niszczy, burzy - wszystko.


poniedziałek, 10 lutego 2014

niedziela, 9 lutego 2014

dopóki tu jesteś, ważne jest kim jesteś... kiedyś to zrozumiesz.





Powiedzą wam dużo, będą mówić to i owo, szczerze i do bólu,
ale opowiedzą was tylko o tej jasnej stronie, o tym co było widać,
a ona jest jak księżyc i nikt nie powie wam o ukrytej stronie księżyca.
Bo ludzi takich jak ona, ludzi tak głęboko wewnętrznych i magicznych
nikt nigdy dobrze nie zna.