piątek, 16 marca 2012

Wciąż próbuję być tym dzieckiem, na przekór obecnym czasom.


Jeszcze wierzę, że będę żyć tak
żeby w duszy pozostać dzieckiem

Pamiętasz jeszcze czas, gdy nie mięliśmy nic, prócz rozczochranych włosów, przykurzonych ubrań, startych od biegania butów, brudnych rąk, a w kieszeni kilku drobniaków na oranżadę w butelce, kulek do gry, papierków po gumach i trochę innych drobiazgów, ważnych dla nas niczym skarb? Pamiętasz jacy byliśmy wtedy szczęśliwi? Dwudziesta pierwsza wieczorem była dla nas prawie nocą, huśtawka wybijała nas niczym rakieta w kosmos, drzewa były najlepszymi drabinkami, i nie trzeba nam było najdroższego i najbezpieczniejszego placu zabaw z bajerami, bo docenialiśmy to co mieliśmy. Pamiętasz smak śliwek, czereśni i jabłek, zrywanych z tych drzew? Strach, że nas przyłapią, gdy wchodziliśmy przez ogrodzenia innym na ogródki działkowe. Pamiętasz te wszystkie poobijane kolana, zdarte łokcie, umorusane twarze? Ile nam potrzeba było do szczęścia, prócz wyjścia na dwór i kilku znajomych? Nikt nie miał najlepszego laptopa, komórki czy quada, nikt ich nawet nie potrzebował. Koc był namiotem, naszą baza, rower był autobusem, podczepione do niego rolki wagonikami, jeżeli ktoś dostawał coś lepszego od rodziców, to bawiliśmy się tym wspólnie, wykorzystując to do granic możliwości. Potrafiliśmy się dzielić, zapominając czym jest zazdrość. Projektor filmowy i klisze dodawały rozrywki na najwyższym poziomie, nie trzeba nam było filmów 3D i góry popcornu, by rozkładając wieczorem prześcieradło na ścianie stworzyć najlepsze kino w mieście.  Mieliśmy siebie nawzajem, zwariowane pomysły, które realizowaliśmy i bogatą wyobraźnie. 

Pamiętasz to wszystko? To pomyśl teraz ile współczesny świat odebrał tym dzieciakom dając ogólnodostępny komputer i internet.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz