Czy picie wina prosto z butelki, będąc samemu w domu, podchodzi już pod problem? Właściwie nie dzieje się nic szczególnego, po prostu dzieje się to co zawsze. Dzień za dniem, godzina za godziną. Ale jakoś silniej, intensywniej w odczuciach. Myślałam, że wyrosłam już z tych myśli, od zawsze mówiono mi, że czas leczy rany, że gdy będę starsza wszystko się zmieni. Będę starsza... minęło już tyle lat, a nie widzę przemian. Nie wiem więc ile jeszcze muszę czekać. Nie wszystkie rany się zasklepiły, niektóre z nich wciąż są otwarte, inne straszą potężnymi bliznami. Jest czas, kiedy one bolą. Ten czas właśnie nadszedł, dlatego próbuję złagodzić go dawką alkoholu. Dorosłość ma swoje potrzeby, przychodzi nagle i żąda haraczu, dlaczego więc nie dać jej wina?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz