Jak wyglądałaby reakcja bliskich, gdyby przyjść do nich niespodziewanie, powiedzieć żegnam was moi drodzy, ruszam ku horyzontowi!, niepozałatwiane sprawy zostawić takimi jakie są, ostatni raz pocałować osobę, którą się kocha i wyjść przed siebie z bagażem życiowego doświadczenia, do celu, którego się nie ma. To całkiem niemądre powiecie. Całkiem, zgadzam się, bo i jak zostawić tych co się kocha? No jak? Czy pozostawienie ich w sercu do końca, odnalezienie siebie gdzieś u kresu, uśmiech na twarzy i akceptacja świata nie jest ważniejsza od trwania tu i teraz, tu i obok, tu i zawsze? Nie mam odwagi, wiem. Ale jestem bardzo, bardzo, bardzo ciekawa ich twarzy, zdumienia, słów i uścisków. Byłyby serdeczne, czy już nie-moje i wrogie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz