Nauczyłam się tęsknić.
Tak jak się tęskni za chwilą spokoju w zabieganym życiu.
Tak jak się tęskni za świeżym górskim powietrzem w pełnym
smogu mieście.
Tak jak się tęskni za ojczystym językiem w obcym kraju.
Tak jak się tęskni się za uśmiechem dziecka w tłumie
smutnych ludzi.
Tak jak się tęskni za promykiem słońca w jesienne szare
wieczory.
Tak jak się tęskni za kubkiem herbaty z miodem i cytryną
w zimne dni zimy.
Nauczyłam się czekać.
Tak dawno temu… pierwszą osobą była Mama. Kiedy wyjechała,
świat na chwilę upadł… pustka rozdzierała od środka. A ja musiałam trwać tutaj,
sama. Jak żyć tak samo gdy ‘tak samo’ już nie istnieje?
A jednak nauczyłam się żyć.
Na własność. Bez jej pomocy. Chodzić po ziemi, nie upadając
tak często, podnosić się, pokonywać trudności.
Drugi był On. Każde spotkanie jest dla mnie cudownym
prezentem. Tak jakbym wiele razy w roku obchodziła urodziny lub gwiazdkę. Przy
nim jestem sobą, mogę być sobą. Wciąż tą małą, śmieszną dziewczynką, która
dziękuje za wszystko uśmiechem. Dzieli nas odległość… ale czymże jest odległość
kiedy całe Twoje życie jest podróżą? Kiedy kochasz to co robisz. Czymże jest
droga jak nie chwilą zachwytu na spotkanie z wyznaczonym celem?
Nauczyłam się, że niewiele potrzeba do szczęścia.
Uśmiech, ten uśmiech. Dotyk ręki na skórze. Drżenie warg.
Spojrzenie w oczy.
Kawałek czekolady. Ciepła herbata. Dobry wiersz. Ta
muzyka, co łączy, nie dzieli. Wolność. I droga… horyzont przed sobą.
Nauczyłam się żegnać.
Wsiadając do pociągu, bądź widząc Ją i Jego
odjeżdżających.
Nauczyłam się doceniać odległość, która nas dzieli.
A dziś zszywam rozdarte serce czerwoną nicią. Tyle ma
blizn, jakże wspaniałych blizn i wspomnień. Tyle tęsknot i dobrych chwil.
Dziś nauczyłam się oddychać za każdym razem gdy brak mi
powietrza którym dla mnie jesteś.
Nauczyłam się kochać?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz