wtorek, 11 lutego 2014

Hood up, head down and just walk away.


A może w tym wszystkim chodzi o to, że jak jest pięknie i dobrze, to ja wcale nie potrzebuje się uzewnętrzniać, wylewać myśli. Może wtedy właśnie, wtedy gdy w nielicznych chwilach jestem szczęśliwa, wcale tych myśli nie ma, uciekają, znikają, tak jak znika noc, gdy wstaje słońce. Tak właściwie to się teraz sypie, jebie, niszczy, burzy - wszystko.


1 komentarz:

  1. Może masz rację. Jeśli tak jest to wolałbym, żeby nie pojawiały się już żadne myśli. A niewysłane listy niech zamienią się w pocztówki z podróży.

    OdpowiedzUsuń