A może w tym wszystkim chodzi o to, że jak jest pięknie i dobrze, to ja wcale nie potrzebuje się uzewnętrzniać, wylewać myśli. Może wtedy właśnie, wtedy gdy w nielicznych chwilach jestem szczęśliwa, wcale tych myśli nie ma, uciekają, znikają, tak jak znika noc, gdy wstaje słońce. Tak właściwie to się teraz sypie, jebie, niszczy, burzy -
wszystko.
Może masz rację. Jeśli tak jest to wolałbym, żeby nie pojawiały się już żadne myśli. A niewysłane listy niech zamienią się w pocztówki z podróży.
OdpowiedzUsuń