niedziela, 14 sierpnia 2011

Przestałam marzyć, jak człowiek nie marzy...

Czuję, że staję się coraz bardziej nijaka. Tracę marzenia, pragnienia, cele i nic sobie z tego nie robię. Przestałam zazdrościć tym, którzy je spełniają, nie patrzę na nich z nutką rozczarowania w oczach, że to nie ja tam jestem, nie ja to przeżywam. Uciekają ze mnie kolory. Trwają wakacje, lato za oknem, może nie takie jak powinno być, ale jednak lato. A ja czuję się przygnębiona samą sobą, czuję jakby już była połowa jesieni. Jestem szczęśliwa, naprawdę jestem. Ale nie dążę, nie pragnę, nie czuję, że chcę móc i działać. Nie czuję tej pieprzonej wrażliwości, która zawsze mi towarzyszyła, szła ze mną obok. Nie czuję i brakuje mi jej, choć zawsze jej nie znosiłam. Jestem sprzecznością, która staje się coraz bardziej ociekająca olewaniem swego życia... czego będę już pewnie niedługo strasznie żałować.



...umiera.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz