Wyjechałam w chwili gdy pierwsze płatki śniegu spadały mi na zmarznięty nos w ciemnej stolicy naszego kraju i cholernie się z tego faktu cieszę. Nie czuję tych świąt, magii i nie chodzi o to, że jestem na obczyźnie, w kraju kminku i knedli. Ludzie zapomnieli o co w tym wszystkim chodzi i zatopili się w konsumpcyjnym świecie najdroższych prezentów, sztucznej choinki i świecących reniferów. Kto jeszcze pamięta, że nie chodzi o mikołaja i nażarcie się, a o świętowanie narodzenia Jezusa? Kto w to jeszcze wierzy? Ja chcę wierzyć w jedno, że jest ktoś taki na świecie, kto jeszcze kiedyś pokaże mi jak wyglądają i pachną te prawdziwe święta...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz