sobota, 10 grudnia 2011

miss me

Czekam.
Być może na te kilka wieczorów z Tobą, być może na to, by podjąć pewne decyzje, być może na to, by powiedzieć Ci co we mnie siedzi, a czego boję się powiedzieć samej sobie, być może na lepszy obrót spraw, być może na ciepło Twych dłoni, być może czekam na coś, co pojawić się nie ma zamiaru, nigdy. Ale w tym zimowym już czekaniu jest coś, za czym tęskniłam. Czasem puszczam wieczorem smętna muzykę, siadam na parapecie w wełnianych skarpetkach z kubkiem herbaty i patrzę przez okno. W lato zawsze otwieram to okno i wystawiam nogi, ludzie dziwnie wtedy spoglądają. Ale cóż mi po ludziach, skoro to nie na ich wzrok czekam, a na Twój. Ostatnio sprawiłeś, że dostałam palpitacji serca, prawie wyskoczyło mi z gardła, bałam się. Bałam się, bo wiedziałam, że te słowa, które być może mi powiesz to moja wina. Tak bardzo nie chciałam ich usłyszeć, tylko na nie nie czekam, z całokształtu Ciebie. I zyskałam pewność, na to też czekałam. Czekałam na Ciebie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz