niedziela, 22 września 2013

Pod płaszcze się pcha...





Przez ostatnie dni przelewam wszystkie swoje myśli na paper. Piszę dużo, często, praktycznie wszędzie. Na biletach, miedzy słowami i w pustych przestrzeniach między zdjęciami w gazetach, na palcach, skrawkach kartek, obok krzyżówek, na chusteczkach. Myśli w mej głowie kłębią się tysiącami, przeciskają jedna przez drugą. Nie zdążę mrugnąć. Pojawia się nowa. Z każdym wypuszczonym oddechem ulatuje kolejnych pięć.
Wdech.
Wydech.
To już chyba z trzynaście. Nie nadążę notować. Gubię się w przemyśleniach, w sensie tych słów. To takie moje małe przekleństwo. Ale wiem co oznacza...
Przyszła jesień.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz