Rano jeszcze mocniej odczuwam strach i lęk. Dlatego śpię do południa, by słońce oświetliło mrok moich myśli. Głupia dziewczyna, boi się głupiej wiadomości. Przecież nic się nie zmieni w moim życiu, nic. Uciekam pod kołdrę jak mała dziewczynka bojąca się ciemności, by choć jeszcze przez chwilę poczuć ciepło nocy. Otwarte oczy zwiastują długi dzień z moją własną głową. Uzależniona na tą chwilę od głosu Kurta, nachalnie słucham wciąż tych samych dźwięków, próbując w ten sposób uciec od tego co nieuniknione. Moja ukochana samotność zaczyna mnie przerastać. Nagle potrzebuję przebywać z kimś. Zmieniam się. Nie wiem kim jestem dzisiaj, a co dopiero kim będę jutro. Bolą mnie oczy od czytania, by zapomnieć. Bolą mnie stopy od przemierzania ulicy, by one mnie nie dogoniły. Czuję, że już nie wiem za co się łapać, by nie dowiedzieć się tylko, tego co wiem od początku. Chaos. Chaos. W głowie, w słowach, w palcach uderzających o klawiaturę. Chciałabym spać, przespać, przeczekać. Chciałabym... uniknąć.
Nie można. Chaos. Nie można. Chaos.
Jestem pieprzonym tchórzem w konfrontacji z rzeczywistością.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz