I tak dziwnie coraz zimniej, choć temperatura za oknem coraz wyższa.
Czuję, że poprzez czekanie na coś, co ma nie nadejść tracę sporą część siebie.
Mniej ochoty mam i sił na uśmiech, smutek szybko rozgościł się we mnie.
Coś tak słabo, niewyraźnie znów ciągnie mnie w dół, na dno które znam.
Staje się bez życia, pusta, bezbarwna, zamyślona ja.
Za dobrze mi było, że znów musi być źle?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz