niedziela, 24 lipca 2011

rocznik to tylko cyfry, a cyfry to nie uczucia.

najpierw powiedziałam, że jeśli chodzi o starzenie się, to są tylko dwie opcje 
- skończyć trzydziestkę albo umrzeć (...) 
szybko dodałam, że wiek i czas to zupełna bzdura -
po prostu wymyślone liczby bez żadnego znaczenia.

liczby. cyfry. zera. godziny. lata.
otaczają nas zewsząd.
na każdym kroku bombardują nas swoimi kształtami, kolorami, znaczeniami.

wiek. liczony od chwili narodzin. dlaczego nie od chwili poczęcia? przecież 9 miesięcy nie jest bez znaczenia, już wtedy istniejemy. więc ma swoją wartość.

8 miesięcy.
6 miesięcy.
38 tygodni.
26 tygodni.

wcześniak - wyrok śmierci.

lata. każdego roku obchodzimy urodziny, kolejna wiosna. z roku na rok, z roku na rok - rok starsi. i co z tego? magiczne 18 lat, jakaś tam dojrzałość? do czego? kupowania alkoholu? małżeństwa? studiów? podejmowania decyzji? do wyboru panujących władz? co nam daje określone ileś tam lat? ktoś tam ustalił, że nie wypada mieć dużo młodszych lub dużo starszych partnerów. bo co? bo dlaczego? wcześniej może gdzieś tam tkwiło we mnie to, dopóki nie uświadomiłam sobie, że te liczby, ten czas, ten wiek nie ma znaczenia. to tylko cyfry zapisane kiedyś przez lekarza lub pielęgniarkę w szpitalu.

10 lat młodsza/15 lat młodszy
7 lat starszy/13 lat starsza

liczby nie wyrażają ani mądrości, ani uczuć. nie zaślepiajmy się nimi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz