Ile to my ze sobą nie rozmawialiśmy?
Długo.
Czy mam Ci coś do powiedzenia? Chyba tak. Może nie? Bo czy tak naprawdę interesuje Cię to, że się zgubiłam? Czy nie masz takich osób na pęczki? Małe, nic nie znaczące duszyczki, którym się nie udało, i w swej słabości postanowiły skończyć to co podobno Ty zacząłeś. Byłam jedną z nich. I tak, to właśnie wtedy, kiedy było źle, nie zwróciłam się do Ciebie, bo wolałam sobie poradzić sama.
Zosia - Samosia. Samosia - Zosia sia sia sia lalala.
Teraz piszę. Piszę teraz Boże.
Czytasz?
To dobrze.
Ludzie radzą sobie sami, budują co zniszczyłeś.
Rozumiesz? Dają radę bez Ciebie.
Żegnam.
Bo Boga nie ma tak?? To nie dziękuj mu za to co dobre Cię w życiu spotyka, za te cudowne osoby które uwielbiasz. Radź sobie sama. A jak wszyscy Cię opuszczą... sialalalal bądź sama.
OdpowiedzUsuńTo chyba logiczne, że jak mnie wszyscy opuszczą, to będę sama... Jednak to ja decyduje czy ktoś koło mnie jest, czy potrafię go zatrzymać przy sobie, czy chce obok mnie trwać. Ja a nie Bóg. A czy jest, czy go nie ma? Każdy wierzy w to co chce. I kto mówi, że za coś mu dziękuje?
OdpowiedzUsuńZauważ, że wiele w Tobie jadu, a ja nigdzie tu nie obrażam nikogo z wierzących czy samego dla Ciebie Stwórcę, więc zastanów się nad sobą.
Będę indoktrynował. Swoją drogą to nie ma to jak pouczać kogoś anonimowo. Chyba, że Ty się z tym anonimem znasz to przepraszam. Logika jest królową! A co do zatrzymywania to wydaje mi się, że ani Ty ani Bóg tylko... ta konkretna osoba. Dlaczego? Bo ludzie mają wolną wolę (ja uważam, że dał nam ją Bóg) i nie możemy ich zmusić żeby przy nas zostali (chyba, że ich sobie kupimy, ale chyba nie miałaś na myśli niewolników). Potwierdzam, nie poczułem się obrażony. Jejciu troszkę słaba ta moja indoktrynacja, ale starałem się :)
OdpowiedzUsuńNie wiem czy się z nim znam czy nie. Skoro anonim to anonim. Nie mówię M., że będę zatrzymywać kogoś silą, czy na siłę. Chodziło mi, że to również od nas zależy, czy ludzie, którzy maja tą własną wole i trochę umysłu, chcą przy nas zostać. A zatrzymać można kogoś przy sobie samym sobą. I tylko o to mi chodziło. I to ja także decyduję czy chcę by ta osoba przy mnie była.
OdpowiedzUsuńNie potrzebuje indoktrynacji, ja bardzo dobrze znam wiarę chrześcijańską i myślę, że nie raz, nie dwa zagięła bym typowego katolika. Uważam, że to moja sprawa w co i kogo wierzę bądź nie.