Dostałam przed chwilą link do felietonów Nosowskiej w Zwierciadle. Przeczytałam je łapczywie, zatopiłam się w tych słowach, sklejonych magicznym klejem w oszałamiające zdania i... czuję niedosyt, jak wielki, gruby Amerykanin, któremu podano poczwórnego hamburgera, ale zapomniano włożyć smażonej cebulki, za którą wielce przepada i zapłacił wszak! Czuje niedosyt, jakby ktoś obiecał mi zobaczyć najpiękniejszy widok z góry, ale nie pozwolił mi się na nią wspiąć. Czuję także zarazem wielką pustkę, ostatnio nie mam nawet pomysłu na napisanie, krótkiej, prostej ankiety. Szlag!
A najgorsze, że czuję się małą, bezbronną dziewczynką, która bardzo, ale to bardzo pogubiła się w życiu i swojej samotności...
A najgorsze, że czuję się małą, bezbronną dziewczynką, która bardzo, ale to bardzo pogubiła się w życiu i swojej samotności...
A to, że robi się ciemno po południu wcale, ale to wcale mi nie pomaga.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz