sobota, 18 grudnia 2010

Zapach.

Obok mnie stoi zapalona świeczka. Lubię świeczki, stwarzają atmosferę przy której dobrze mi się myśli. Ta jest na te ostatnie naście. Pali się przyjaźnie i pachnie świętami, pachnie choinką, piernikiem, pachnie śniegiem i mrozem, lepieniem bałwana i lampkami na choince. Pachnie świątecznym makowcem i kruchym opłatkiem. Pachnie rodzinną atmosferą, choć nie wiem jak taka atmosfera pachnie, ale coś mi podpowiada, że właśnie tak. Pachnie w końcu tym cholernym świątecznym szczęściem, oczekiwaniem, napięciem, radością. Pachnie bliskością i serdecznym słowami. Uświadamiam sobie, że nigdy nie lubiłam świąt, bo ich nie poznałam. Dałeś mi wraz z tą świeczką magiczną chwilę poznania!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz