niedziela, 30 stycznia 2011
A ja wciąż tylko wspominam.
Siedzę w ciemnym pokoju, specjalnie zgasiłam światła, z głośników wydobywa się Woodstockowe Hey z 2004 roku. Mam ciarki na rękach. Z oczy płyną mi łzy. Głupia, pomyślicie. Może i macie racje, ale szczęśliwa. Nie byłam wtedy na Przystanku, ale gdy oglądam filmy z tamtego okresu to czuję jakbym uczestniczyła w nim razem z nimi. Widzę Kasię, która wchodząc na scenę zaczyna ocierać łzy. Słyszę gdy mówi: Słuchajcie, chciałam powiedzieć, że jest to bez żadnych wątpliwości najbardziej spektakularna impreza w tym kraju, i być może rock nie jest, w ogóle muzyka alternatywna szeroka pojmowana, nie jest zapraszana na salony, ale na żadnym salonie, nie ma miejsca taka sytuacja jak tutaj, i myślę, że nie wolno pozwolić na to, żeby odebrano wam i nam możliwość tego rodzaju spotkań. I być może wielu z was, którzy nigdy nie uczestniczyli w tej, tego typu imprezie, nazwie mnie zwykłym brudasem, który pewnie na dodatek jeszcze ćpa i uprawia tam wolną miłość. Nazwijcie, nadajcie mi własne miano, uwierzcie stereotypom. Pokłonie się wam nisko, ubrana w zniszczoną koszulkę, krótkie spodenki i trampki na nogach, z pozostawionym gdzieniegdzie błotem na włosach. Puknę się w czoło i skoczę w tłum pięknych, brudnych i szczęśliwych ludzi, by bawić się razem z nimi. Tam przybywa złota młodzież, złota Polska młodzież moi Państwo! I wierzę w to bezgranicznie. A wam nie mam zamiaru się z niczego tłumaczyć.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz