Żałuję, że urodziłam się zwykła. Praworęczna, bez piegów, przeciętnego wzrostu, z przeciętnym kolorem włosów i oczu. Żałuję, że wszystko to, co miało mi pomóc pozbyć się zwykłości - zrobiło ze mnie wstrętnie normalnego gnoma, podobnego do wszystkich innych gnomów i trolli łażących po świecie.
nie wiem kogo opisujesz bo na pewno nie siebie. kogo wiec?
OdpowiedzUsuńnie siebie, bo?
OdpowiedzUsuńJesteś leworęczna? Pytam ponieważ dla mnie to są same zaprzeczenia! Masz piegi, chyba, że to na nosie to cynamon, jesteś niska, masz cudowny kolor włosów!(!!!), co do oczu... niezwykły byłby np fioletowy, ale bez cudów. A propos urodzenia się niezwykłym to dla mnie jeśli ktoś rodzi się niezwykłym to przeważnie jest kaleką, więcej, prawie zawsze jest to kaleka. Myślę, że naszą niezwykłość determinuje bardziej nasz charakter i czyny a nie wygląd. Tak oczywiście, że wygląd też! Przecież z tego właśnie względu mam włosy jakie mam. Tym niemniej liczy się to co mamy w środku! A przecież wszyscy wiedzą co mamy w środku... trociny.
OdpowiedzUsuńOch... te wyliczenia, to jedynie przykłady. Chodzi o sam sens. Jestem zwyczajna, szara, jak tłum ludzi idących codziennie do pracy, szkoły czy bóg wie jeszcze gdzie. Nie chce nimi być, a staje się. I sama nie wiem jak to się stało, że nagle odwróciłam się w ich stronę i zasiedliłam szeregi...
OdpowiedzUsuńMyślę, że bardziej niż Ty sama, odwróciło się Twoje myślenie o sobie.
OdpowiedzUsuńA jakie ono dotąd było? Czy uważałam się za kogoś niezwykłego? Chyba nigdy. Więc gdzie to odwrócenie myślenia o sobie?
OdpowiedzUsuń