Ostatnio powiedział, że tęskni, że chciałby się do mnie przytulić, porozmawiać jak kiedyś. Dał mi do zrozumienia, że mógłby wrócić, że mogłoby być dawne, utęsknione, zeszłoroczne, majowe wczoraj.
Dlaczego, kiedy podnoszę się z porażki, smutków, tęsknoty, goryczy przychodzi nowy problem? Dlaczego to takie ciężkie? Otrząsnęłam się, zaczęłam uśmiechać. Dlaczego akurat teraz?
Nie wróci.
Nie wrócę.
Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Dorosłam do tej decyzji, choć nie wiem czy da się tak naprawdę.
Dorosłam przynajmniej do tego, by powiedzieć mu 'nie'. Lecz wiem, że gdyby chciał spróbować jeszcze raz w maju... rzuciłabym wszystko.
W S Z Y S T K O.
W S Z Y S T K O.
Dziś rozumiem, że wciąż kocham osobę, którą był. Nie umiałabym kochać tej, którą jest teraz.
Jest ciężko, ale chcę wierzyć, że decyzja, choć wymagała wiele siły i każdego dnia jej wymaga, jest dobra.
Chyba do cholery stałam się anty-faceci... choć tak bardzo pragnę ostatnio zwykłej miłości...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz