dowiedziałam się:
* o zbyt niskiej samoocenie (o której wiem od lat)
* o tym, że gdy choć coś wygląda źle i strasznie, po wytłumaczeniu tego jesteśmy w stanie to w jakiś sposób zrozumieć (choć chyba tak naprawdę bardziej zaakceptować, że zaistniało)
* że odbieram wszystko zbyt personalnie (wychodzi na to, że nie znam się na żartach)
* że znajomość liczy się w liczbie wypowiedzianych słów, a nie długości czasu (może zacznę pisać Ci jedno słowo kilka tysięcy razy dziennie, to nasza znajomość znów będzie lepsza?)
* że nie jestem sama w nielubieniu swojego imienia (drugiego, ale czy to ważne?)
* ponadto, iż jedna osoba, może mieć tysiące określeń, o których nie ma pojęcia, a które potrafią wymyślić dwie osoby w ciągu trzech dni (drogi w jednym busie przez wiele kilometrów)
może dla Ciebie nie dowiedziałam się zbyt wiele. ale dla siebie wiem aż za dużo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz