Zauważyłam, że na tym blogu pojawia się wiele z filmu Into the Wild. Czyżby nabrał dla mnie aż takiego znaczenia? Czyżbym tak bardzo się z nim utożsamiała? Czyżbym aż tak bardzo pragnęła stąd uciec?
Tak za pierwszym. Tak za drugim. Tak za trzecim. Sprzedane!
Miało być pięknie, miałam być szczęśliwa, miałam patrzeć w jasną przyszłość. Robię co chciałam, uczę się tego czego chciałam, przyszłość ma być taka o jakiej marzyłam od dziecka i...
no właśnie. I okazuje się, że świat, który sobie wymarzyłam nie jest moim światem? To w co tak usilnie wierzyłam, to do czego dążyłam, to czego pragnęłam, nie jest tym co chcę mieć?
Nie wiem co dalej, przecież jeszcze niedawno nie było, nie miało prawa istnieć nic, prócz tego co mam teraz... a okazuje się, że nie mam nic.
A przecież nie spakuje plecaka i nie podbije samotnie świata, bo... nie mam na to wystarczającej odwagi.
Dżizys kurwa, ja pierdole!
o widzę, że mamy ten sam problem. Z tymże ja nie oglądałam into the wild...
OdpowiedzUsuńto mamy ten sam problem na drugim etapie ;)
OdpowiedzUsuń