sobota, 2 kwietnia 2011

nie pytaj.



równe 15 marcowych dni spędzonych w jednym mieście. nie licząc nowych kwietniowych.
2 koncerty.
niezliczona ilość śmiechu - przecież niezwykle potrzebnego.
uśmiech - brzydki, ale nadający dniu trochę koloru.
ciepło, rozmowa, spacer, herbata i (hekto)litry zjedzonych lodów.
zgubiłam się. i o dziwo tutaj odnajduję, choć myśli nie uciekają.
dziękuję.


4 komentarze:

  1. ej ej ejjejejej. to nie facebook! ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. w sumie nie ale ciekawie się czyta...

    OdpowiedzUsuń
  3. ale nie ma opcji 'lubię to' więc piszemy ambitniejsze komentarze ;) o ile będzie jeszcze ochota na ich pisanie.

    OdpowiedzUsuń